***
W pokoju panował półmrok, brunet siedział na przeciw łóżka w wygodnym fotelu z szklaneczką whisky w ręce, obserwował ją i rozmyślał co teraz ma zrobić, zastanawiał sie czy mu wybaczy,
Gdy tylko spostrzegł jej ruch, jak kot doskoczył do łóżka z gracją i lekkością usiadł obok niej i gładził jej policzko, czekał na jej reakcje.
Ona oszołomiona powoli przypominała sobie wydarzenia poprzedniego dnia, nie odsunęła sie od niego choć czuła niechęć, nagle przemówiła
-Damon,która godzina?-zapytała zaspanym głosem Meg.
-hmm, poranna zapewne, jest 9,40 leż a ja przyniosę Ci śniadanie, potem porozmawiamy bowiem musimy sobie coś wyjaśnić, poza tym idziemy na imprezkę-musisz oczarować wszystkich....- urwał i wyszedł dość szybko.
Meg w tym czasie udała sie do łazienki, zamierzała wziąć kąpiel,chciała nią zmyć zmęczenie i była pewna że chłopakowi zajmie troszkę więcej czasu przygotowywanie posiłku, wiec ubrania zrzuciła tuż przed wejściem do typowo męskiej łazienki, woda szybciutko sie nalała i wskoczyła do niej, była zrelaksowana i odprężona, i tak zastał ją Damon. -ładnie? i to beze mnie?-udawał przy tym obrażonego na cały świat a zwłaszcza na nią, jednak ona wiedziała co nim kieruje, wiedziała że chce odwrócić jej myśli od tamtego wydarzenia.
-Wyjdź, proszę-powiedziała a on wiedział czym było to podyktowane. Wyszedł.
Po kąpieli ubrana w czerwony krótki szlafrok zasiadła na łóżku i pałaszowała śniadanie i myślała jak ubrać sie na imprezę, z rozmyślań wyrwała ją Rebekah z strojem
-Masz, Damon mówił że nie masz jeszcze pomysłu na strój wiec postanowiłam pomóc,-z szerokim uśmiechem i zadowoleniem położyła obok Meg ciuchy.
-heh, Damon pewnie idzie z Bonnie, po ostatnich wydarzeniach są blisko-dziewczyna porwała ciuszki i pospiesznie sie przebierała
-Jednak jeszcze tu mieszkasz, po Damonie bym nie spodziewała zbyt wiele..-łoł ekstra wyglądasz, choć już wszyscy czekają na dole.
Meg przejrzała sie w lustrze, wyglądała bosko wyprostowane włosy mocny makijaż, czarna bluzka z baskinką , mini też czarna, szpilki, idealne pomyślała, schodziła ze schodów powoli ukazując swoje wdzięki obrzuciła każdego spojrzeniem spod rzęs tak zalotnym jak tylko potrafiła, nie zaszczyciła tym tylko Damona który rozmawiał przez telefon
-Caroline, Rebekah jedziemy? chłopaki do nasz dołącza - wychodząc zgarnęła kluczyki od porsche
we trzy odjechały z piskiem opon...
-Damon idziesz?-kobiety już pojechały-Stefan tez szykował sie do wyjścia widział jak gest Megan podziałał na brata wiedział że musi mieć na niego oko.
-Jak dorwę tą blondynę to pozna moją ciemną stronę! jak mogła wziąć moje auto jak mogła to zrobić! Stefan rusz się bo jak zarysowała lakier to nie ręczę za siebie-grzmiał brunet tak zły że o mało nie wyrwał drzwi od auta brata
-należało ci się za wczoraj, uważaj bo takim postępowaniem ja stracisz o ile już tego nie zrobiłeś-skitowa jego zachowanie Stefano
-wiem,jednak nie spodziewałem sie po niej takiego zachowania, nie powiem podoba mi sie to,- syknał Damon
-Jednym słowem jesteście siebie warci i ruszył do baru w ślad za dziewczynami.
Dziewczyny już bawiły sie na całego, gdy chłopcy weszli Meg siedziała przy barze i sączyła whisky pogrążona w swoich myślach, Stefano od razu skierował sie do bawiącej się Rebakah a Damon w stronę baru wypił dwie szklanki whisky na szybko i podszedł do blondyny.
-Nigdy więcej nie bierz mojego auta!- wysyczał a Megan nawet nie zareagowała, jej wzrok przykuł mężczyzna wchodzący do baru był boski i miał klasę, w oku pojawił sie błysk i pospiesznie ruszyła na parkiet,
Owym mężczyzną był Elijah Mikaelson, brat Rebekah, brunet o brązowych oczach, od pierwszego wejrzenia wpadli sobie w oko, natychmiast Beka znalazła sie przy bracie, dawno go nie widziała, ciekawiło ją co go sprowadza do MF
-Braciuszku co sprowadza cie tu?-zapytała z nieukrywanym entuzjazmem wampirzyca
-Rebekah jak zwykle piękna, byłem w pobliżu jak tam Stefan i Damon?-nadal obserwował Megan
-Stefan świetnie, Damon ma mały problem z dziewczyna, Meg to ta blondynka ubrana na czarno- mówiąc to wskazała na dziewczynę
-Apetyczny kąsek,skoro Damon ma z nią problem to ja mu ulżę...
.
Gdy tylko spostrzegł jej ruch, jak kot doskoczył do łóżka z gracją i lekkością usiadł obok niej i gładził jej policzko, czekał na jej reakcje.
Ona oszołomiona powoli przypominała sobie wydarzenia poprzedniego dnia, nie odsunęła sie od niego choć czuła niechęć, nagle przemówiła
-Damon,która godzina?-zapytała zaspanym głosem Meg.
-hmm, poranna zapewne, jest 9,40 leż a ja przyniosę Ci śniadanie, potem porozmawiamy bowiem musimy sobie coś wyjaśnić, poza tym idziemy na imprezkę-musisz oczarować wszystkich....- urwał i wyszedł dość szybko.
Meg w tym czasie udała sie do łazienki, zamierzała wziąć kąpiel,chciała nią zmyć zmęczenie i była pewna że chłopakowi zajmie troszkę więcej czasu przygotowywanie posiłku, wiec ubrania zrzuciła tuż przed wejściem do typowo męskiej łazienki, woda szybciutko sie nalała i wskoczyła do niej, była zrelaksowana i odprężona, i tak zastał ją Damon. -ładnie? i to beze mnie?-udawał przy tym obrażonego na cały świat a zwłaszcza na nią, jednak ona wiedziała co nim kieruje, wiedziała że chce odwrócić jej myśli od tamtego wydarzenia.
-Wyjdź, proszę-powiedziała a on wiedział czym było to podyktowane. Wyszedł.
Po kąpieli ubrana w czerwony krótki szlafrok zasiadła na łóżku i pałaszowała śniadanie i myślała jak ubrać sie na imprezę, z rozmyślań wyrwała ją Rebekah z strojem
-Masz, Damon mówił że nie masz jeszcze pomysłu na strój wiec postanowiłam pomóc,-z szerokim uśmiechem i zadowoleniem położyła obok Meg ciuchy.
-heh, Damon pewnie idzie z Bonnie, po ostatnich wydarzeniach są blisko-dziewczyna porwała ciuszki i pospiesznie sie przebierała
-Jednak jeszcze tu mieszkasz, po Damonie bym nie spodziewała zbyt wiele..-łoł ekstra wyglądasz, choć już wszyscy czekają na dole.
Meg przejrzała sie w lustrze, wyglądała bosko wyprostowane włosy mocny makijaż, czarna bluzka z baskinką , mini też czarna, szpilki, idealne pomyślała, schodziła ze schodów powoli ukazując swoje wdzięki obrzuciła każdego spojrzeniem spod rzęs tak zalotnym jak tylko potrafiła, nie zaszczyciła tym tylko Damona który rozmawiał przez telefon
-Caroline, Rebekah jedziemy? chłopaki do nasz dołącza - wychodząc zgarnęła kluczyki od porsche
we trzy odjechały z piskiem opon...
-Damon idziesz?-kobiety już pojechały-Stefan tez szykował sie do wyjścia widział jak gest Megan podziałał na brata wiedział że musi mieć na niego oko.
-Jak dorwę tą blondynę to pozna moją ciemną stronę! jak mogła wziąć moje auto jak mogła to zrobić! Stefan rusz się bo jak zarysowała lakier to nie ręczę za siebie-grzmiał brunet tak zły że o mało nie wyrwał drzwi od auta brata
-należało ci się za wczoraj, uważaj bo takim postępowaniem ja stracisz o ile już tego nie zrobiłeś-skitowa jego zachowanie Stefano
-wiem,jednak nie spodziewałem sie po niej takiego zachowania, nie powiem podoba mi sie to,- syknał Damon
-Jednym słowem jesteście siebie warci i ruszył do baru w ślad za dziewczynami.
Dziewczyny już bawiły sie na całego, gdy chłopcy weszli Meg siedziała przy barze i sączyła whisky pogrążona w swoich myślach, Stefano od razu skierował sie do bawiącej się Rebakah a Damon w stronę baru wypił dwie szklanki whisky na szybko i podszedł do blondyny.
-Nigdy więcej nie bierz mojego auta!- wysyczał a Megan nawet nie zareagowała, jej wzrok przykuł mężczyzna wchodzący do baru był boski i miał klasę, w oku pojawił sie błysk i pospiesznie ruszyła na parkiet,
Owym mężczyzną był Elijah Mikaelson, brat Rebekah, brunet o brązowych oczach, od pierwszego wejrzenia wpadli sobie w oko, natychmiast Beka znalazła sie przy bracie, dawno go nie widziała, ciekawiło ją co go sprowadza do MF
-Braciuszku co sprowadza cie tu?-zapytała z nieukrywanym entuzjazmem wampirzyca
-Rebekah jak zwykle piękna, byłem w pobliżu jak tam Stefan i Damon?-nadal obserwował Megan
-Stefan świetnie, Damon ma mały problem z dziewczyna, Meg to ta blondynka ubrana na czarno- mówiąc to wskazała na dziewczynę
-Apetyczny kąsek,skoro Damon ma z nią problem to ja mu ulżę...
.