The Vamp Diaries
wtorek, 21 czerwca 2016
poniedziałek, 20 czerwca 2016
Czas sie zatrzymał...
***
-Stefano-nie wiem jak ochronić przed ta wariatką Meg. Może powinienem ja przemienić wtedy była by bezpieczna-spekulował brunet..
-zmieniając ja wbrew jej woli znienawidzi cie, będzie ja trzymać przy tobie tylko wieź krwi-dokończył blondyn odstawiając szklaneczkę whisky
-chcesz krwi?-idę do piwnicy po dwa woreczki-zapytał Damon z szyderczym uśmiechem na ustach
-nie kpij Damon-wycedził i dodał po chwili- wiesz ze twojego auta nie ma na parkingu- wziął swoje kluczyki i wyszedł ale brunet niewiele sie tym przejął był zbyt głodny i chciał sie posilić w spokoju przy drugiej paczce krwi wysłał sondę do pokoju ale nie wyczuł nic..
-cholera-wysyczał i wybiegł z domu
***
W międzyczasie blondyna dojechała do mostu i wysiadła z auta widząc przyjaciółkę i Bonny.
-Cześć co tu robicie? Jak wrażenia po imprezie?-zapytała z spokojem jednak pozostawała spięta wiedząc co Bonny o niej sądzi
-dobrze chociaż mogło być lepiej-wycedziła czarownica wyraźnie na coś lub kogoś czekała-o już jest mogę zaczynać- z oddali było widać sylwetkę Damona idącą w ich stronę.
Nagle niebo poczerniało,zerwał się wiatr a wraz z nim rzęsisty deszcz Bonnie zaczęła szeptać magiczne formuły i wokoło jej rywalki powstawały kręgi i magiczna bariera oddzielająca ja od przyjaciół. Meg przerażona zdolnościami dziewczyny z każdą minutą słabła a gdy upadła na kolana usłyszała w powietrzu śmiech i słowa -nie zabierzesz mi go to mój wampir,wszystko popsułaś ty nikczemna ladacznico! on jest mój DAMON jest mój!-powtarzała czarownica jednak i ona nie była wystarczająco silna by w nieskończoność kontrolować to co otaczało ja i jej rywalkę wiec postanowiła zepchnąć ja do rzeki i po prostu odejść, pozwolić rzece ja wykończyć... Caroline i Damon stali w osłupieniu, nie słyszeli nic z rozgrywanej przed ich oczami sceny gdy nagle bariera która trzymała ich w miejscu opadła Damon zaślepiony gniewem popędził za oddalającą sie czarownicą , jednak krzyk rozpatrzonej Caroline przywrócił mu rozsądek i w ułamku sekundy skakał w odmęt lodowatej wody by wyciągnąć siną dziewczynę z wody...
-Damon zrób coś ona nie może umrzeć-jęczała blondynka klęcząc obok ciała koleżanki..
-muszę podać jej trochę krwi jednak nie wiem czy nie dokończy to wtedy przemiany- biegnij po Stefano powinien być z Rebekah
Po podaniu krwi nadal była nieprzytomna jednak z sinej jej cera stała sie biała jak porcelana...
***
Damon, powoli wstał i niósł Meg w stronę domu, bał się ale wiedział że nie ma innego wyjścia tylko tam będzie bezpieczna, tam jej pomogą on i Stefano i Rebekah.
***
-daj jej więcej krwi- powiedział Stefano, patrząc na nieruchome ciało dziewczyny
-nie jestem pewny czy to właściwe-westchnął brunet
-nie udawaj, wiem że pragniesz ja zmienić, zrób to zanim będzie za późno, ty albo Rebekah- syknął przez zaciśnięte zęby i wyszedł zostawiając Damona z decyzją.
***
W salonie panowała nerwowa atmosfera, gęstniała z minuty na minutę, bowiem każdy czekał na decyzję. Tymczasem Meg otworzyła oczy, i pierwsze co zobaczyła była uśmiechnięta twarz Damona, w rękach trzymał woreczek z krwią.
-Hej-wyszeptała blondynka
-Witaj wśród żywych- uśmiechnął sie i po chwili dodał- Masz wypij to- podając jej woreczek
Meg wzdrygnęła sie, ale wzięła pierwszy łyk, wtedy poczuła jak wzbierają w niej nowe siły, nowe moce, poczuła władzę. Po chwili poprosiła go o drugi woreczek, odezwała sie dopiero gdy skończyła pić.
-Jestem teraz taka jak Ty?-zapytała nieśmiało,widząc zaskoczenie bruneta zmieszała sie.
-Tak.od kiedy wiesz?-zapytał wstając i udając sie do łazienki, by napuścić wody do wanny.
-już jakiś czas, trochę sie domyśliłam, trochę powiedziała mi Beka, bo któż by inny trzymał w barku na wódkę, krew?-wstała niepewnie, starała sie przypomnieć jak sie tu znalazła ale nie mogła.
-chodź-wyciągnął do niej rękę, gdy go ujęła, on bez ostrzeżenia wciągnął ja do łazienki- Przygotowałem ci kąpiel, tu masz ubrania i bieliznę, mały prezent ode mnie- poczekam w pokoju.
Rozebrała sie, weszła do wanny i poczuła zapach róż, ten zapach odkąd poznała Damona zawsze z nim utożsamiała, zrelaksowała sie, z rozmyślań wyrwał ją głos Damona.
-Wszystko w porządku?-zapytał
-Tak jest dobrze-odpowiedziała i wyszła z wanny szybko wytarła sie i założyła bieliznę
czarną koronkową fikuśną ale ładnie wykończoną na to założyła bluzkę bez ramion zapinaną pod samom szyją i jasne jeansy rurki.
-I jak wyglądam?-zapytała widząc osłupienie chłopaka
-trzymaj, wypij jeszcze to i idziemy na dół, czekają na Ciebie-podał jej kolejną porcję krwi,
-dlaczego?-spytała biorąc pierwszy łyk
-są ciekawi czy mnie zabijesz-zaczął żartować zdenerwowany brunet
Wypiła szybciutko wszystko co było, ale uroniła kropelkę, którą szarmancko kciukiem wytarł Damon. Obdarzyła go wielkim uśmiechem i podeszłą bliżej niego, teraz byli równi bowiem szpilki na 10cm obcasie zrównały ich wzrost.
On nie czekał na zaproszenie pocałował ja,a ona rozchyliła zapraszająco wargi, namiętny pocałunek trwał długo i w tym czasie Damon porwał Meg na ręce. Zaskoczona dziewczyna oderwała od niego wargi i spojrzała pytająco.
-cały salon cie opłakuje, trzeba wyprowadzić ich z błędu, na pieszczoty mamy całą wieczność-to powiedziawszy Damon ruszył do drzwi i schodził pewnie trzymając ja w ramionach, czuł słodki ciężar jej głowy opartej o pierś.
-OOOO-słcyhać było okrzyk Caroline i Rebekah
Mężczyźni zgromadzeni w salonie odetchnęli z ulgą.
Damon delikatnie postawił ją i objął w tali, dając tym do zrozumienia że są ze sobą blisko, że należą do siebie.
Pierwsza podeszła Rebekah, przytuliła przyjaciółkę i szepnęła do ucha że sie cieszy. później po kolei każdy ja tulił i okazywał wsparcie, jednak ona najbardziej chciała być w objęciach Damona, łaknęła tylko jego towarzystwa, po chwili jak tylko chłopcy wyszli na patio delektować się szklaneczką Whisky, dziewczyny poszły do kuchni po krew, w jednej chwili Meg ruszyła do drzwi i wyszła na podjazd, poczuła powiew wiatru, nogi same poderwały sie do biegu i ruszyła w głąb lasu okalającego dom, prędkość ją upajała na tyle żeby wzbudzić chęć poznania nowych umiejętności, zwolniła i podeszła do drzewa, uderzyła w korę dłonią i usłyszała huk i już po chwili konar leżał u jej stup.
Na skraju tej polany obserwował ją Eliah, jednak gdy wyczuł w pobliżu siostrę z resztą grupy znikł w ciemności,
***
-Megan?- jesteś niepoprawna, nie mogłaś na nas zaczekać?-strofował ją Stefano
-Stefano nie jestem twoją własnością, nie traktuj mnie jak szczeniaka-syknęła i już była na największym dębie, szybko zauważyła że nie ma Damona, posmutniała,
-Złaź do nas! jak sie Damon tu zjawi będziesz w nie lada kłopotach, jak nic przełoży sie przez kolano i spuści lanie-szydziła z niej Beka
z oddali było słychać krakanie, stawało sie głośniejsze i po chwili na gałęzi obok zmaterializował sie Damon.
-Księżniczko, nieładnie tak opuszczać swojego Pana, ciesze sie że podoba ci sie Twoje nowe ciało i umiejętności, jednak jeszcze wielu rzeczy nie umiesz, nauczę cię wszystkiego, a teraz chodź- wzbił sie w powietrze i poleciał,
Nie musiał czekać długo, Meg zmieniła sie w sokoła i poleciała za nim, nie zwracając nawet uwagi na resztę stojącą pod drzewem.
-kruk i sokół, heh kto by pomyślał,-powiedziała Caroline
-są siebie warci-zawtórowała jej Becka
-Chodźcie idziemy do MG, bo nas wyprzedza- zaproponował Tyler i wszyscy wspólnie udali sie w drogę od baru...
-Stefano-nie wiem jak ochronić przed ta wariatką Meg. Może powinienem ja przemienić wtedy była by bezpieczna-spekulował brunet..
-zmieniając ja wbrew jej woli znienawidzi cie, będzie ja trzymać przy tobie tylko wieź krwi-dokończył blondyn odstawiając szklaneczkę whisky
-chcesz krwi?-idę do piwnicy po dwa woreczki-zapytał Damon z szyderczym uśmiechem na ustach
-nie kpij Damon-wycedził i dodał po chwili- wiesz ze twojego auta nie ma na parkingu- wziął swoje kluczyki i wyszedł ale brunet niewiele sie tym przejął był zbyt głodny i chciał sie posilić w spokoju przy drugiej paczce krwi wysłał sondę do pokoju ale nie wyczuł nic..
-cholera-wysyczał i wybiegł z domu
***
W międzyczasie blondyna dojechała do mostu i wysiadła z auta widząc przyjaciółkę i Bonny.
-Cześć co tu robicie? Jak wrażenia po imprezie?-zapytała z spokojem jednak pozostawała spięta wiedząc co Bonny o niej sądzi
-dobrze chociaż mogło być lepiej-wycedziła czarownica wyraźnie na coś lub kogoś czekała-o już jest mogę zaczynać- z oddali było widać sylwetkę Damona idącą w ich stronę.
Nagle niebo poczerniało,zerwał się wiatr a wraz z nim rzęsisty deszcz Bonnie zaczęła szeptać magiczne formuły i wokoło jej rywalki powstawały kręgi i magiczna bariera oddzielająca ja od przyjaciół. Meg przerażona zdolnościami dziewczyny z każdą minutą słabła a gdy upadła na kolana usłyszała w powietrzu śmiech i słowa -nie zabierzesz mi go to mój wampir,wszystko popsułaś ty nikczemna ladacznico! on jest mój DAMON jest mój!-powtarzała czarownica jednak i ona nie była wystarczająco silna by w nieskończoność kontrolować to co otaczało ja i jej rywalkę wiec postanowiła zepchnąć ja do rzeki i po prostu odejść, pozwolić rzece ja wykończyć... Caroline i Damon stali w osłupieniu, nie słyszeli nic z rozgrywanej przed ich oczami sceny gdy nagle bariera która trzymała ich w miejscu opadła Damon zaślepiony gniewem popędził za oddalającą sie czarownicą , jednak krzyk rozpatrzonej Caroline przywrócił mu rozsądek i w ułamku sekundy skakał w odmęt lodowatej wody by wyciągnąć siną dziewczynę z wody...
-Damon zrób coś ona nie może umrzeć-jęczała blondynka klęcząc obok ciała koleżanki..
-muszę podać jej trochę krwi jednak nie wiem czy nie dokończy to wtedy przemiany- biegnij po Stefano powinien być z Rebekah
Po podaniu krwi nadal była nieprzytomna jednak z sinej jej cera stała sie biała jak porcelana...
***
Damon, powoli wstał i niósł Meg w stronę domu, bał się ale wiedział że nie ma innego wyjścia tylko tam będzie bezpieczna, tam jej pomogą on i Stefano i Rebekah.
***
-daj jej więcej krwi- powiedział Stefano, patrząc na nieruchome ciało dziewczyny
-nie jestem pewny czy to właściwe-westchnął brunet
-nie udawaj, wiem że pragniesz ja zmienić, zrób to zanim będzie za późno, ty albo Rebekah- syknął przez zaciśnięte zęby i wyszedł zostawiając Damona z decyzją.
***
W salonie panowała nerwowa atmosfera, gęstniała z minuty na minutę, bowiem każdy czekał na decyzję. Tymczasem Meg otworzyła oczy, i pierwsze co zobaczyła była uśmiechnięta twarz Damona, w rękach trzymał woreczek z krwią.
-Hej-wyszeptała blondynka
-Witaj wśród żywych- uśmiechnął sie i po chwili dodał- Masz wypij to- podając jej woreczek
Meg wzdrygnęła sie, ale wzięła pierwszy łyk, wtedy poczuła jak wzbierają w niej nowe siły, nowe moce, poczuła władzę. Po chwili poprosiła go o drugi woreczek, odezwała sie dopiero gdy skończyła pić.
-Jestem teraz taka jak Ty?-zapytała nieśmiało,widząc zaskoczenie bruneta zmieszała sie.
-Tak.od kiedy wiesz?-zapytał wstając i udając sie do łazienki, by napuścić wody do wanny.
-już jakiś czas, trochę sie domyśliłam, trochę powiedziała mi Beka, bo któż by inny trzymał w barku na wódkę, krew?-wstała niepewnie, starała sie przypomnieć jak sie tu znalazła ale nie mogła.
-chodź-wyciągnął do niej rękę, gdy go ujęła, on bez ostrzeżenia wciągnął ja do łazienki- Przygotowałem ci kąpiel, tu masz ubrania i bieliznę, mały prezent ode mnie- poczekam w pokoju.
Rozebrała sie, weszła do wanny i poczuła zapach róż, ten zapach odkąd poznała Damona zawsze z nim utożsamiała, zrelaksowała sie, z rozmyślań wyrwał ją głos Damona.
-Wszystko w porządku?-zapytał
-Tak jest dobrze-odpowiedziała i wyszła z wanny szybko wytarła sie i założyła bieliznę
czarną koronkową fikuśną ale ładnie wykończoną na to założyła bluzkę bez ramion zapinaną pod samom szyją i jasne jeansy rurki.
-I jak wyglądam?-zapytała widząc osłupienie chłopaka
-trzymaj, wypij jeszcze to i idziemy na dół, czekają na Ciebie-podał jej kolejną porcję krwi,
-dlaczego?-spytała biorąc pierwszy łyk
-są ciekawi czy mnie zabijesz-zaczął żartować zdenerwowany brunet
Wypiła szybciutko wszystko co było, ale uroniła kropelkę, którą szarmancko kciukiem wytarł Damon. Obdarzyła go wielkim uśmiechem i podeszłą bliżej niego, teraz byli równi bowiem szpilki na 10cm obcasie zrównały ich wzrost.
On nie czekał na zaproszenie pocałował ja,a ona rozchyliła zapraszająco wargi, namiętny pocałunek trwał długo i w tym czasie Damon porwał Meg na ręce. Zaskoczona dziewczyna oderwała od niego wargi i spojrzała pytająco.
-cały salon cie opłakuje, trzeba wyprowadzić ich z błędu, na pieszczoty mamy całą wieczność-to powiedziawszy Damon ruszył do drzwi i schodził pewnie trzymając ja w ramionach, czuł słodki ciężar jej głowy opartej o pierś.
-OOOO-słcyhać było okrzyk Caroline i Rebekah
Mężczyźni zgromadzeni w salonie odetchnęli z ulgą.
Damon delikatnie postawił ją i objął w tali, dając tym do zrozumienia że są ze sobą blisko, że należą do siebie.
Pierwsza podeszła Rebekah, przytuliła przyjaciółkę i szepnęła do ucha że sie cieszy. później po kolei każdy ja tulił i okazywał wsparcie, jednak ona najbardziej chciała być w objęciach Damona, łaknęła tylko jego towarzystwa, po chwili jak tylko chłopcy wyszli na patio delektować się szklaneczką Whisky, dziewczyny poszły do kuchni po krew, w jednej chwili Meg ruszyła do drzwi i wyszła na podjazd, poczuła powiew wiatru, nogi same poderwały sie do biegu i ruszyła w głąb lasu okalającego dom, prędkość ją upajała na tyle żeby wzbudzić chęć poznania nowych umiejętności, zwolniła i podeszła do drzewa, uderzyła w korę dłonią i usłyszała huk i już po chwili konar leżał u jej stup.
Na skraju tej polany obserwował ją Eliah, jednak gdy wyczuł w pobliżu siostrę z resztą grupy znikł w ciemności,
***
-Megan?- jesteś niepoprawna, nie mogłaś na nas zaczekać?-strofował ją Stefano
-Stefano nie jestem twoją własnością, nie traktuj mnie jak szczeniaka-syknęła i już była na największym dębie, szybko zauważyła że nie ma Damona, posmutniała,
-Złaź do nas! jak sie Damon tu zjawi będziesz w nie lada kłopotach, jak nic przełoży sie przez kolano i spuści lanie-szydziła z niej Beka
z oddali było słychać krakanie, stawało sie głośniejsze i po chwili na gałęzi obok zmaterializował sie Damon.
-Księżniczko, nieładnie tak opuszczać swojego Pana, ciesze sie że podoba ci sie Twoje nowe ciało i umiejętności, jednak jeszcze wielu rzeczy nie umiesz, nauczę cię wszystkiego, a teraz chodź- wzbił sie w powietrze i poleciał,
Nie musiał czekać długo, Meg zmieniła sie w sokoła i poleciała za nim, nie zwracając nawet uwagi na resztę stojącą pod drzewem.
-kruk i sokół, heh kto by pomyślał,-powiedziała Caroline
-są siebie warci-zawtórowała jej Becka
-Chodźcie idziemy do MG, bo nas wyprzedza- zaproponował Tyler i wszyscy wspólnie udali sie w drogę od baru...
poniedziałek, 20 kwietnia 2015
Bo Ty to Ty....
Meg skierowała kroki w stronę brata Rebekah, gdy tylko dołączyła do niego poczuła niepokój, wręcz paraliżujący strach o własne życie, jednak nie dała po sobie nic poznać,
Siedzieli teraz na ławce nieopodal baru
-witaj, czemu tak piękna dziewczyna sie tak szybko wyszła z imprezy -zapytal Elijah
-nudziła mnie, kim jesteś-spytała z nutka ciekawości w głosie.
-jestem bratem Rebekah,przyjechałem do niej w odwiedziny-wytłumaczył
W tym samym czasie Damon był wściekły na samego siebie że pozwolił jej wyjść samej w ciemna noc,w końcu zdecydował ze uda się na poszukiwania. Wybiegając z baru potrącił Bonnie, wytężając wszystkie zmysły przeszukiwał miasto w poszukiwaniu blondwłosej dziewczyny gdy tylko złapał jej ślad zamienił się w kruka z połyskującymi piórami.
-tu jesteś,szukałem cię-wyszeptał wprost do ucha Megan
Dziewczyna wzdrygła się i podniosła oczy z przerażeniem wycedziła przez zaciśnięte zęby - sądziłam ze moje towarzystwo cie nudzi,wiec postanowiłam ci ulżyć w cierpieniu- odwróciła się w stronę Elijah-a ale on zniknął.
-wróć ze mną a sama się przekonasz ze twoje towarzystwo nie nudzi nikogo a zwłaszcza mnie- dokończył i wyciągnął w jej stronę dłoń,dziewczyna od razu ja przyjęła i oboje ramie w ramie ruszyli w stronę Mystic grill.
Siedzieli teraz na ławce nieopodal baru
-witaj, czemu tak piękna dziewczyna sie tak szybko wyszła z imprezy -zapytal Elijah
-nudziła mnie, kim jesteś-spytała z nutka ciekawości w głosie.
-jestem bratem Rebekah,przyjechałem do niej w odwiedziny-wytłumaczył
W tym samym czasie Damon był wściekły na samego siebie że pozwolił jej wyjść samej w ciemna noc,w końcu zdecydował ze uda się na poszukiwania. Wybiegając z baru potrącił Bonnie, wytężając wszystkie zmysły przeszukiwał miasto w poszukiwaniu blondwłosej dziewczyny gdy tylko złapał jej ślad zamienił się w kruka z połyskującymi piórami.
-tu jesteś,szukałem cię-wyszeptał wprost do ucha Megan
Dziewczyna wzdrygła się i podniosła oczy z przerażeniem wycedziła przez zaciśnięte zęby - sądziłam ze moje towarzystwo cie nudzi,wiec postanowiłam ci ulżyć w cierpieniu- odwróciła się w stronę Elijah-a ale on zniknął.
-wróć ze mną a sama się przekonasz ze twoje towarzystwo nie nudzi nikogo a zwłaszcza mnie- dokończył i wyciągnął w jej stronę dłoń,dziewczyna od razu ja przyjęła i oboje ramie w ramie ruszyli w stronę Mystic grill.
Jednak przed drzwiami baru Damon się zawahał Meg natychmiast to zauważyła,pociągła go w stronę auta i usiadła na masce.
Damon patrzył na nią jak na diament w czarnym stroju i czerwonymi szpilkami wyglądała jak kobieta za milion dolców, po raz pierwszy od czasu Katheriny poczuł to co każdy facet odczuwa do swojej kobiety,jednak problemem było ze ona nie jest jego...
Damon patrzył na nią jak na diament w czarnym stroju i czerwonymi szpilkami wyglądała jak kobieta za milion dolców, po raz pierwszy od czasu Katheriny poczuł to co każdy facet odczuwa do swojej kobiety,jednak problemem było ze ona nie jest jego...
-co się dzieje? Masz jakąś dziwną minę.-zapytała z prostotą i rozbrajającym uśmiechem Meg
-tak naprawdę jest mi ciężko,od kiedy pojawiłaś sie w moim życiu jest inaczej ,do tej pory byłem wolnym ptakiem miałem każdą jaką chciałem i było mi z tym dobrze a teraz dochodzę do wniosku że wcale nie było...-urwał ale po chwili podjął temat znowu- Meg jesteś dla mnie ważna nawet nie wiesz jak-nagle nie czekając na odpowiedź dziewczyny pociągnął ja w stronę wejścia baru...
-tak naprawdę jest mi ciężko,od kiedy pojawiłaś sie w moim życiu jest inaczej ,do tej pory byłem wolnym ptakiem miałem każdą jaką chciałem i było mi z tym dobrze a teraz dochodzę do wniosku że wcale nie było...-urwał ale po chwili podjął temat znowu- Meg jesteś dla mnie ważna nawet nie wiesz jak-nagle nie czekając na odpowiedź dziewczyny pociągnął ja w stronę wejścia baru...
Całe towarzystwo MG,zwróciło uwagę na wchodzącą parę,byli idealni kiedy sie uśmiechali tajemniczo, on bo wyznał jej swoje przywiązanie, ona uszczęśliwiona tym faktem, nikt poza nimi nie był ważny.
Damon poprowadził ja w stronę baru,zamówił dwa drinki i właśnie w tym momencie otoczyła ich grupa znajomych
-gdzie byliście?-zapytał brata Stefano
-Meg była z Eliahe,jednak gdy się pojawiłem on znikł. zapytaj swojego wampa czy jej brat jest w mieście na długo- odpowiedział jak najbardziej spokojnie by nie zwracać większej uwagi innych.
Około 3 w nocy auto zajechało pod dom, Meg ledwo trzymała sie na nogach wiec Damon zaniósł ja na rękach prosto do łóżka. Ona z wdzięczności za jego gest odcisła na jego ustach gorący pocałunek,brunet go odwzajemnił a w jego głowie szumiała myśl -jesteś wampirem zostaw ją. Gdy chciał ja odsunąć ona zręcznie oplotła palce na jego karku tym samym zmusiła go do poddania, tej nocy po raz pierwszy kochali sie i spali wtuleni w siebie. Damon nie spał zbyt dobrze postanowił ze powie jej o swoim prawdziwym ja zaraz po jej obudzeniu ale na razie delektował sie jej zapachem i bliskością jej ciała..
Damon poprowadził ja w stronę baru,zamówił dwa drinki i właśnie w tym momencie otoczyła ich grupa znajomych
-gdzie byliście?-zapytał brata Stefano
-Meg była z Eliahe,jednak gdy się pojawiłem on znikł. zapytaj swojego wampa czy jej brat jest w mieście na długo- odpowiedział jak najbardziej spokojnie by nie zwracać większej uwagi innych.
Około 3 w nocy auto zajechało pod dom, Meg ledwo trzymała sie na nogach wiec Damon zaniósł ja na rękach prosto do łóżka. Ona z wdzięczności za jego gest odcisła na jego ustach gorący pocałunek,brunet go odwzajemnił a w jego głowie szumiała myśl -jesteś wampirem zostaw ją. Gdy chciał ja odsunąć ona zręcznie oplotła palce na jego karku tym samym zmusiła go do poddania, tej nocy po raz pierwszy kochali sie i spali wtuleni w siebie. Damon nie spał zbyt dobrze postanowił ze powie jej o swoim prawdziwym ja zaraz po jej obudzeniu ale na razie delektował sie jej zapachem i bliskością jej ciała..
Caroline odwiozła Bonnie do domu czego bardzo żałowała bo musiała wysłuchać wszystkich żali
-dlaczego on jest przywiązany do tej przybłędy,przecież było nam dobrze ze sobą-jeczała Bonny na tylnej kanapie auta
-widocznie nie było skoro woli Meg, sam ją tu przywiózł z Hollins pamiętasz? Nie znał jej ale ona zawładnęła jego umysłem bo nie mogę powiedzieć że Damon ma serce,-Bonnie daj im spokój-warknęła blondyna i podjechała pod dom czarownicy.
Obie rozstały sie w gniewie.
-dlaczego on jest przywiązany do tej przybłędy,przecież było nam dobrze ze sobą-jeczała Bonny na tylnej kanapie auta
-widocznie nie było skoro woli Meg, sam ją tu przywiózł z Hollins pamiętasz? Nie znał jej ale ona zawładnęła jego umysłem bo nie mogę powiedzieć że Damon ma serce,-Bonnie daj im spokój-warknęła blondyna i podjechała pod dom czarownicy.
Obie rozstały sie w gniewie.
****
Głośne pukanie do drzwi obudziło Megan, śpiącą w ramionach Damona była zrelaksowana i wypoczęta..
-kto tam?-zapytał brunet
-to ja Stefan-odpowiedział uchylając drzwi i wchodząc do pokoju na widok wtulonych osób wydał sie zakłopotany jakby przerwał im intymne zwierzenia
-dzwoniła Caroline,sądzi że Bonnie szykuje na Meg zemstę-dokończył patrząc w okno
Meg w tym czasie wstała i udała sie do łazienki wyszła z niej ubrana i odświeżona,chłopców zastała pogrążonych w rozmowie,nawet nie zauważyli jak wyszła z domu i odjechała autem Damona.
Głośne pukanie do drzwi obudziło Megan, śpiącą w ramionach Damona była zrelaksowana i wypoczęta..
-kto tam?-zapytał brunet
-to ja Stefan-odpowiedział uchylając drzwi i wchodząc do pokoju na widok wtulonych osób wydał sie zakłopotany jakby przerwał im intymne zwierzenia
-dzwoniła Caroline,sądzi że Bonnie szykuje na Meg zemstę-dokończył patrząc w okno
Meg w tym czasie wstała i udała sie do łazienki wyszła z niej ubrana i odświeżona,chłopców zastała pogrążonych w rozmowie,nawet nie zauważyli jak wyszła z domu i odjechała autem Damona.
wtorek, 26 marca 2013
Prawda która nie jest kłamstwem
Meg zdyszana, biegiem pokonała hol i schody zamknęła sie w sypialni, tu mogła sie wypłakać padła na łóżko i szlochała w poduszkę, nawet nie wiedziała kiedy odpłynęła w niebyt snu.
***
W pokoju panował półmrok, brunet siedział na przeciw łóżka w wygodnym fotelu z szklaneczką whisky w ręce, obserwował ją i rozmyślał co teraz ma zrobić, zastanawiał sie czy mu wybaczy,
Gdy tylko spostrzegł jej ruch, jak kot doskoczył do łóżka z gracją i lekkością usiadł obok niej i gładził jej policzko, czekał na jej reakcje.
Ona oszołomiona powoli przypominała sobie wydarzenia poprzedniego dnia, nie odsunęła sie od niego choć czuła niechęć, nagle przemówiła
-Damon,która godzina?-zapytała zaspanym głosem Meg.
-hmm, poranna zapewne, jest 9,40 leż a ja przyniosę Ci śniadanie, potem porozmawiamy bowiem musimy sobie coś wyjaśnić, poza tym idziemy na imprezkę-musisz oczarować wszystkich....- urwał i wyszedł dość szybko.
Meg w tym czasie udała sie do łazienki, zamierzała wziąć kąpiel,chciała nią zmyć zmęczenie i była pewna że chłopakowi zajmie troszkę więcej czasu przygotowywanie posiłku, wiec ubrania zrzuciła tuż przed wejściem do typowo męskiej łazienki, woda szybciutko sie nalała i wskoczyła do niej, była zrelaksowana i odprężona, i tak zastał ją Damon. -ładnie? i to beze mnie?-udawał przy tym obrażonego na cały świat a zwłaszcza na nią, jednak ona wiedziała co nim kieruje, wiedziała że chce odwrócić jej myśli od tamtego wydarzenia.
-Wyjdź, proszę-powiedziała a on wiedział czym było to podyktowane. Wyszedł.
Po kąpieli ubrana w czerwony krótki szlafrok zasiadła na łóżku i pałaszowała śniadanie i myślała jak ubrać sie na imprezę, z rozmyślań wyrwała ją Rebekah z strojem
-Masz, Damon mówił że nie masz jeszcze pomysłu na strój wiec postanowiłam pomóc,-z szerokim uśmiechem i zadowoleniem położyła obok Meg ciuchy.
-heh, Damon pewnie idzie z Bonnie, po ostatnich wydarzeniach są blisko-dziewczyna porwała ciuszki i pospiesznie sie przebierała
-Jednak jeszcze tu mieszkasz, po Damonie bym nie spodziewała zbyt wiele..-łoł ekstra wyglądasz, choć już wszyscy czekają na dole.
Meg przejrzała sie w lustrze, wyglądała bosko wyprostowane włosy mocny makijaż, czarna bluzka z baskinką , mini też czarna, szpilki, idealne pomyślała, schodziła ze schodów powoli ukazując swoje wdzięki obrzuciła każdego spojrzeniem spod rzęs tak zalotnym jak tylko potrafiła, nie zaszczyciła tym tylko Damona który rozmawiał przez telefon
-Caroline, Rebekah jedziemy? chłopaki do nasz dołącza - wychodząc zgarnęła kluczyki od porsche
we trzy odjechały z piskiem opon...
-Damon idziesz?-kobiety już pojechały-Stefan tez szykował sie do wyjścia widział jak gest Megan podziałał na brata wiedział że musi mieć na niego oko.
-Jak dorwę tą blondynę to pozna moją ciemną stronę! jak mogła wziąć moje auto jak mogła to zrobić! Stefan rusz się bo jak zarysowała lakier to nie ręczę za siebie-grzmiał brunet tak zły że o mało nie wyrwał drzwi od auta brata
-należało ci się za wczoraj, uważaj bo takim postępowaniem ja stracisz o ile już tego nie zrobiłeś-skitowa jego zachowanie Stefano
-wiem,jednak nie spodziewałem sie po niej takiego zachowania, nie powiem podoba mi sie to,- syknał Damon
-Jednym słowem jesteście siebie warci i ruszył do baru w ślad za dziewczynami.
Dziewczyny już bawiły sie na całego, gdy chłopcy weszli Meg siedziała przy barze i sączyła whisky pogrążona w swoich myślach, Stefano od razu skierował sie do bawiącej się Rebakah a Damon w stronę baru wypił dwie szklanki whisky na szybko i podszedł do blondyny.
-Nigdy więcej nie bierz mojego auta!- wysyczał a Megan nawet nie zareagowała, jej wzrok przykuł mężczyzna wchodzący do baru był boski i miał klasę, w oku pojawił sie błysk i pospiesznie ruszyła na parkiet,
Owym mężczyzną był Elijah Mikaelson, brat Rebekah, brunet o brązowych oczach, od pierwszego wejrzenia wpadli sobie w oko, natychmiast Beka znalazła sie przy bracie, dawno go nie widziała, ciekawiło ją co go sprowadza do MF
-Braciuszku co sprowadza cie tu?-zapytała z nieukrywanym entuzjazmem wampirzyca
-Rebekah jak zwykle piękna, byłem w pobliżu jak tam Stefan i Damon?-nadal obserwował Megan
-Stefan świetnie, Damon ma mały problem z dziewczyna, Meg to ta blondynka ubrana na czarno- mówiąc to wskazała na dziewczynę
-Apetyczny kąsek,skoro Damon ma z nią problem to ja mu ulżę...
.
Gdy tylko spostrzegł jej ruch, jak kot doskoczył do łóżka z gracją i lekkością usiadł obok niej i gładził jej policzko, czekał na jej reakcje.
Ona oszołomiona powoli przypominała sobie wydarzenia poprzedniego dnia, nie odsunęła sie od niego choć czuła niechęć, nagle przemówiła
-Damon,która godzina?-zapytała zaspanym głosem Meg.
-hmm, poranna zapewne, jest 9,40 leż a ja przyniosę Ci śniadanie, potem porozmawiamy bowiem musimy sobie coś wyjaśnić, poza tym idziemy na imprezkę-musisz oczarować wszystkich....- urwał i wyszedł dość szybko.
Meg w tym czasie udała sie do łazienki, zamierzała wziąć kąpiel,chciała nią zmyć zmęczenie i była pewna że chłopakowi zajmie troszkę więcej czasu przygotowywanie posiłku, wiec ubrania zrzuciła tuż przed wejściem do typowo męskiej łazienki, woda szybciutko sie nalała i wskoczyła do niej, była zrelaksowana i odprężona, i tak zastał ją Damon. -ładnie? i to beze mnie?-udawał przy tym obrażonego na cały świat a zwłaszcza na nią, jednak ona wiedziała co nim kieruje, wiedziała że chce odwrócić jej myśli od tamtego wydarzenia.
-Wyjdź, proszę-powiedziała a on wiedział czym było to podyktowane. Wyszedł.
Po kąpieli ubrana w czerwony krótki szlafrok zasiadła na łóżku i pałaszowała śniadanie i myślała jak ubrać sie na imprezę, z rozmyślań wyrwała ją Rebekah z strojem
-Masz, Damon mówił że nie masz jeszcze pomysłu na strój wiec postanowiłam pomóc,-z szerokim uśmiechem i zadowoleniem położyła obok Meg ciuchy.
-heh, Damon pewnie idzie z Bonnie, po ostatnich wydarzeniach są blisko-dziewczyna porwała ciuszki i pospiesznie sie przebierała
-Jednak jeszcze tu mieszkasz, po Damonie bym nie spodziewała zbyt wiele..-łoł ekstra wyglądasz, choć już wszyscy czekają na dole.
Meg przejrzała sie w lustrze, wyglądała bosko wyprostowane włosy mocny makijaż, czarna bluzka z baskinką , mini też czarna, szpilki, idealne pomyślała, schodziła ze schodów powoli ukazując swoje wdzięki obrzuciła każdego spojrzeniem spod rzęs tak zalotnym jak tylko potrafiła, nie zaszczyciła tym tylko Damona który rozmawiał przez telefon
-Caroline, Rebekah jedziemy? chłopaki do nasz dołącza - wychodząc zgarnęła kluczyki od porsche
we trzy odjechały z piskiem opon...
-Damon idziesz?-kobiety już pojechały-Stefan tez szykował sie do wyjścia widział jak gest Megan podziałał na brata wiedział że musi mieć na niego oko.
-Jak dorwę tą blondynę to pozna moją ciemną stronę! jak mogła wziąć moje auto jak mogła to zrobić! Stefan rusz się bo jak zarysowała lakier to nie ręczę za siebie-grzmiał brunet tak zły że o mało nie wyrwał drzwi od auta brata
-należało ci się za wczoraj, uważaj bo takim postępowaniem ja stracisz o ile już tego nie zrobiłeś-skitowa jego zachowanie Stefano
-wiem,jednak nie spodziewałem sie po niej takiego zachowania, nie powiem podoba mi sie to,- syknał Damon
-Jednym słowem jesteście siebie warci i ruszył do baru w ślad za dziewczynami.
Dziewczyny już bawiły sie na całego, gdy chłopcy weszli Meg siedziała przy barze i sączyła whisky pogrążona w swoich myślach, Stefano od razu skierował sie do bawiącej się Rebakah a Damon w stronę baru wypił dwie szklanki whisky na szybko i podszedł do blondyny.
-Nigdy więcej nie bierz mojego auta!- wysyczał a Megan nawet nie zareagowała, jej wzrok przykuł mężczyzna wchodzący do baru był boski i miał klasę, w oku pojawił sie błysk i pospiesznie ruszyła na parkiet,
Owym mężczyzną był Elijah Mikaelson, brat Rebekah, brunet o brązowych oczach, od pierwszego wejrzenia wpadli sobie w oko, natychmiast Beka znalazła sie przy bracie, dawno go nie widziała, ciekawiło ją co go sprowadza do MF
-Braciuszku co sprowadza cie tu?-zapytała z nieukrywanym entuzjazmem wampirzyca
-Rebekah jak zwykle piękna, byłem w pobliżu jak tam Stefan i Damon?-nadal obserwował Megan
-Stefan świetnie, Damon ma mały problem z dziewczyna, Meg to ta blondynka ubrana na czarno- mówiąc to wskazała na dziewczynę
-Apetyczny kąsek,skoro Damon ma z nią problem to ja mu ulżę...
.
sobota, 8 grudnia 2012
Co Moje to Twoje... Panno Swan!
Czarne porsche zajechało przed dom, Damon szybko wybiegł z auta by ogarnąć pokój.
Ona powoli wyszła z auta ogarnęła wzrokiem cały dom, był piękny i tak bardzo przypadł jej do gustu.
Czuła sie jak księżniczka, tyle że bez księcia, myśli o Damonie zaczęły ją niepokoić był dla niej obcy a jednak sie zgodziła z nim jechać, zrobiła krok w tył, uderzyła w coś plecami właściwie w kogoś.
-och. Damon-boje się
-ej chyba nie chcesz uciekać- zapytał zajmując sie bagażami. Zapraszam, ruszył wgłąb domu.
Ruszyła potulnie jak baranek, nie zwracała uwagi na nic innego, szła za Damonem jednak jej myśli były daleko.
-To Twój pokój? dlaczego mam tu mieszkać?-zapytała z przerażeniem Meg
-A dlaczego nie? boisz sie mnie?-podszedł do niej spojrzał w oczyi zaczął swe czary-Megi, nie boj sie mnie, nie jestem groźny puki jesteś grzeczna.
- Nie boje sie tylko nie umiem od-najść sie w sytuacji, jesteś obcy dla mnie- spojrzała na niego i zaczęła porządkować swoje rzeczy.
Damon wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami, był wściekły nie chciał zrobić jej krzywdy.
W salonie siedziała Rebekah czekała na Stefana, podszedł do niej z szklanką whisky.
-O Damon co to sie stało? Częstujesz mnie? Dziewczynę nielubianego brata?-spytała Beka
-To tylko jednorazowe, nie lękaj sie dziecinko-wyszydził z uśmiechem niebiesko-oki
-To trzeba to wykorzystać. a wiec co tak wkurzyło szanownego i sexownego Damona Salvatore-Rebekah lubiła droczyć sie z Damonem.
-Kobieta jednym słowem, przeciwieństwo Twoje, Moje, ale niestety podoba mi sie-oparł sie o kominek
-Zmień ją w jedną z NAS, tylko pamiętaj podaj jej swoją krew wtedy będzie z Tobą połączona coś takiego jak zauroczenie- Beka nie wiedziała czemu zdradza mu ten sekret, ale wiedziała że tak będzie lepiej dla dziewczyny,
Ona powoli wyszła z auta ogarnęła wzrokiem cały dom, był piękny i tak bardzo przypadł jej do gustu.
Czuła sie jak księżniczka, tyle że bez księcia, myśli o Damonie zaczęły ją niepokoić był dla niej obcy a jednak sie zgodziła z nim jechać, zrobiła krok w tył, uderzyła w coś plecami właściwie w kogoś.
-och. Damon-boje się
-ej chyba nie chcesz uciekać- zapytał zajmując sie bagażami. Zapraszam, ruszył wgłąb domu.
Ruszyła potulnie jak baranek, nie zwracała uwagi na nic innego, szła za Damonem jednak jej myśli były daleko.
-To Twój pokój? dlaczego mam tu mieszkać?-zapytała z przerażeniem Meg
-A dlaczego nie? boisz sie mnie?-podszedł do niej spojrzał w oczyi zaczął swe czary-Megi, nie boj sie mnie, nie jestem groźny puki jesteś grzeczna.
- Nie boje sie tylko nie umiem od-najść sie w sytuacji, jesteś obcy dla mnie- spojrzała na niego i zaczęła porządkować swoje rzeczy.
Damon wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami, był wściekły nie chciał zrobić jej krzywdy.
W salonie siedziała Rebekah czekała na Stefana, podszedł do niej z szklanką whisky.
-O Damon co to sie stało? Częstujesz mnie? Dziewczynę nielubianego brata?-spytała Beka
-To tylko jednorazowe, nie lękaj sie dziecinko-wyszydził z uśmiechem niebiesko-oki
-To trzeba to wykorzystać. a wiec co tak wkurzyło szanownego i sexownego Damona Salvatore-Rebekah lubiła droczyć sie z Damonem.
-Kobieta jednym słowem, przeciwieństwo Twoje, Moje, ale niestety podoba mi sie-oparł sie o kominek
-Zmień ją w jedną z NAS, tylko pamiętaj podaj jej swoją krew wtedy będzie z Tobą połączona coś takiego jak zauroczenie- Beka nie wiedziała czemu zdradza mu ten sekret, ale wiedziała że tak będzie lepiej dla dziewczyny,
****
Meg z miesiąca na miesiąc czuła sie w posiadłości Salvatore jak w domu, wiedziała że dzięki Damonowi stoi wysoko w szeregu czuła sie przy nim bezpieczna.W ciągu czterech miesięcy zmieniła sie nie do poznania,ewoluowała, stała sie pewna siebie, wiedziała czego chce, nie mogła sobie wyobrazić życia bez Damona i czuła że własnie jego brakowało jej. Na poczatku nocy bała sie najbardziej bowiem dzielili ze sobą wielkie łoże, jednak Damon nigdy jej nie nagabywał, a on sam wiedział że ona nie bała sie go, ale jednak czasami krepowała sie, tym samym on nigdy nie widział jej nago ale do tej pory nigdy mu to nie przeszkadzało.
Znała już wszystkich z Mystic Falls, Caroline stała sie jej najlepszą przyjaciółką tak samo Rebekah i Tyler. co do Stefana miała mieszane uczucia za bardzo ją strofował a Bonnie po prostu lubiła jak znajomą.
Poznała tez sekrety każdego z osobna, wiedziała co było przedtem, znała każdą plotkę,nawet tą że Bonnie i Damon sypiali ze sobą. Może dla tego własnie nie mogła zaufać mu w pełni, a dziewczyny nie dopuszczała do siebie.
-Jest na górze, Damona nie ma, co ty kombinujesz?-zapytał ale wiedział że nie uzyska odpowiedzi
Oboje zaczęli kierować sie do sypialni Damona a Stefan udał sie do kuchni.
-Meg możemy wejść?-zapytała Croline
-Wchodźcie Damona nie ma od wczoraj-podeszła do okna w nadzieji że zobaczy wracającego chlopaka, z rezygnacją odwróciła sie do dwójki przyaciół gdy tylko znalezli sie w pokoju
Tyler odrazu rzucił sie na łóżko a Caroline przycupła u jego skraju
-Idziesz z nami do Bonnie?-wyszeptała z nadzieją vampirzyca
-Moge iść-odpowiedział z rezygnacją - w sumie i tak lepsze to niż siedzenie tu i czekanie na niego-Meg ruszyła w stronę torebki, po drodze zgarnęła jeszcze telefon i gumkę do włosów.
Poznała tez sekrety każdego z osobna, wiedziała co było przedtem, znała każdą plotkę,nawet tą że Bonnie i Damon sypiali ze sobą. Może dla tego własnie nie mogła zaufać mu w pełni, a dziewczyny nie dopuszczała do siebie.
***
-Hej Stefan, jak tam Meg? Wstała?-z uśmiechem przywitała go Caroline wraz z Tylerem-Jest na górze, Damona nie ma, co ty kombinujesz?-zapytał ale wiedział że nie uzyska odpowiedzi
Oboje zaczęli kierować sie do sypialni Damona a Stefan udał sie do kuchni.
-Meg możemy wejść?-zapytała Croline
-Wchodźcie Damona nie ma od wczoraj-podeszła do okna w nadzieji że zobaczy wracającego chlopaka, z rezygnacją odwróciła sie do dwójki przyaciół gdy tylko znalezli sie w pokoju
Tyler odrazu rzucił sie na łóżko a Caroline przycupła u jego skraju
-Idziesz z nami do Bonnie?-wyszeptała z nadzieją vampirzyca
-Moge iść-odpowiedział z rezygnacją - w sumie i tak lepsze to niż siedzenie tu i czekanie na niego-Meg ruszyła w stronę torebki, po drodze zgarnęła jeszcze telefon i gumkę do włosów.
***
Dom Bonnie, dla Meg kojarzył sie ponuro, w nim odbywały sie same kłótnie, jednak Damon ją tolerował wiec ona też musiała.
Cała trójka właśnie stała pod drzwiami, w oczekiwaniu na gospodynie jednak drzwi otwarły sie i , wtedy zobaczyli Damona i Bonny w uścisku, gdy tylko chłopak spostrzegł Meg, odsunął od siebie czarownicę, jednak Meg już biegła, myślała tylko by znaleźć sie jak najdalej od tego domu, nie wiedziała gdzie sie kieruje ani jak daleko znajduje sie od domu Salvatora, po prostu biegła.
-Bonnie, jak możesz! ukartowałaś to?-krzyczała Caroline, na Damona nawet nie patrzyła wiedziała że był w szoku, stał jak wryty zerkał to na kłócące sie dziewczyny to na drzwi, w których widział Meg z łzami w oczach,
Cała trójka właśnie stała pod drzwiami, w oczekiwaniu na gospodynie jednak drzwi otwarły sie i , wtedy zobaczyli Damona i Bonny w uścisku, gdy tylko chłopak spostrzegł Meg, odsunął od siebie czarownicę, jednak Meg już biegła, myślała tylko by znaleźć sie jak najdalej od tego domu, nie wiedziała gdzie sie kieruje ani jak daleko znajduje sie od domu Salvatora, po prostu biegła.
-Bonnie, jak możesz! ukartowałaś to?-krzyczała Caroline, na Damona nawet nie patrzyła wiedziała że był w szoku, stał jak wryty zerkał to na kłócące sie dziewczyny to na drzwi, w których widział Meg z łzami w oczach,
wtorek, 6 listopada 2012
Zakochanie?! To bolesne, bezcelowe i przereklamowane... a może jednak czas coś zmienić?
Dziwne że od powrotu do Mystic Falls, w stanie Virginia, ja Damon Salvatore zaczynam odczuwać coś co dawniej było mi obce, pomijając "incydent" z Kateriną Petrova, znów odczuwam chęć bycia z kimś, nie tylko dla zabawy...-rozmyślania Damona przerwał Stefan który właśnie w tym momencie wszedł do domu, wytrącając Damona z rozmyślań. Brunet potrzebował w tej chwili przestrzeni, postanowił pojechać na przejażdżkę. Wychodząc zamienił kilka słów z bratem.
***
-Mój zły braciszek w domu cóż nie wyglądasz na zadowolonego, a może zabrakło dziewczyn do poderwania- Stefan wypowiadał te słowa z szyderczym uśmiechem.
-A malutki Stefanek leci do Rebekah żeby go utuliła bo zjadł szczeniaczka. Żałosne - odpowiedział Damon wychodząc zabrał kluczyki od samochodu i czarną skórzana kurtkę, nie miał ochoty na towarzystwo swojego brata i jego vampa. W drzwiach minął bez słowa Rebekah.
W aucie czuł sie odprężony, zrelaksowany a głowa była wolna od natrętnych myśli oraz brata.
Nigdy nie skupiał sie zbytnio na prowadzeniu auta, miał zbyt dobry refleks i zbyt wyczulone zmysły, wiec nie musiał przejmować sie przepisami i innymi użytkownikami drogi. Małe czarne porsche cabrio stanowiło odpowiedni dodatek do jego łobuzerskiego stylu.
Ani sie obejrzał a dojechał do Hollins, gdzie miał cichą nadzieje na znalezienie odpowiedzi na nurtujące go pytania, po za-tym doskwierał mu głód a w MF nie miał na kogo polować.
Po dotarciu na miejsce od razu jego oczy skierowały sie w kierunku ślicznej, długonogiej blondynki o zielonych oczach poniekąd była idealna ale czy na pewno? miała długie włosy w słońcu wyglądała nieziemsko bowiem barwą przypominały płynne złoto,a jej figura i postawa odpowiadała Damonowi. Tak własnie takiego kogoś szukał.
-No proszę, kto by pomyślał że zaraz po przyjeździe do Hollins, zobaczę takiego anioła, czas ją trochę poobserwować bo nie potrzebna mi kolejna Caroline-na jakiego twarzy odznaczał sie teraz łobuzerski uśmieszek a spojrzenie było pełne pożądania w głowie zaczynał układać odpowiedni plan działania.
Dziewczyna szła powoli, myślała jak bardzo jej źle w tym mieście, jak bardzo potrzebuje kogoś, czuła sie samotna, jednak cały czas miała nadzieję że ktoś na nią czeka. Jak tylko dotarła do domu zrzuciła ubrania i udała sie na zasłużoną kąpiel była tak zmęczona że usnęła w wannie.Nie świadoma tego że czarny kruk za oknem pozera ją wzrokiem.
***
Damon obserwował ją bacznie widział wszystko, zapragnął porwać ja do Mystic Falls i mieć tylko dla siebie, w głowie powoli kiełkował plan zainteresowania dziewczyny swoją osobą. Pofrunął na pobliskie drzewo i zmienił sie na powrót w człowieka, nadal nie odrywając wzroku od śpiącej w wannie dziewczyny, rozmyślał o tym że woda juz musi być całkiem zimna wtedy rozległ sie dźwięk jego komórki...
-Czego!?-ryknął do telefonu, był wściekły bowiem w tym samym czasie dziewczyna zerwała sie z wanny przestraszona słyszanym dźwiękiem.
-Ej uspokój się, coś taki zły?Rebekah mówiła że wyjechałeś-skończyła Bonnie.
-A malutki Stefanek leci do Rebekah żeby go utuliła bo zjadł szczeniaczka. Żałosne - odpowiedział Damon wychodząc zabrał kluczyki od samochodu i czarną skórzana kurtkę, nie miał ochoty na towarzystwo swojego brata i jego vampa. W drzwiach minął bez słowa Rebekah.
W aucie czuł sie odprężony, zrelaksowany a głowa była wolna od natrętnych myśli oraz brata.
Nigdy nie skupiał sie zbytnio na prowadzeniu auta, miał zbyt dobry refleks i zbyt wyczulone zmysły, wiec nie musiał przejmować sie przepisami i innymi użytkownikami drogi. Małe czarne porsche cabrio stanowiło odpowiedni dodatek do jego łobuzerskiego stylu.
Ani sie obejrzał a dojechał do Hollins, gdzie miał cichą nadzieje na znalezienie odpowiedzi na nurtujące go pytania, po za-tym doskwierał mu głód a w MF nie miał na kogo polować.
Po dotarciu na miejsce od razu jego oczy skierowały sie w kierunku ślicznej, długonogiej blondynki o zielonych oczach poniekąd była idealna ale czy na pewno? miała długie włosy w słońcu wyglądała nieziemsko bowiem barwą przypominały płynne złoto,a jej figura i postawa odpowiadała Damonowi. Tak własnie takiego kogoś szukał.
-No proszę, kto by pomyślał że zaraz po przyjeździe do Hollins, zobaczę takiego anioła, czas ją trochę poobserwować bo nie potrzebna mi kolejna Caroline-na jakiego twarzy odznaczał sie teraz łobuzerski uśmieszek a spojrzenie było pełne pożądania w głowie zaczynał układać odpowiedni plan działania.
Dziewczyna szła powoli, myślała jak bardzo jej źle w tym mieście, jak bardzo potrzebuje kogoś, czuła sie samotna, jednak cały czas miała nadzieję że ktoś na nią czeka. Jak tylko dotarła do domu zrzuciła ubrania i udała sie na zasłużoną kąpiel była tak zmęczona że usnęła w wannie.Nie świadoma tego że czarny kruk za oknem pozera ją wzrokiem.
***
Damon obserwował ją bacznie widział wszystko, zapragnął porwać ja do Mystic Falls i mieć tylko dla siebie, w głowie powoli kiełkował plan zainteresowania dziewczyny swoją osobą. Pofrunął na pobliskie drzewo i zmienił sie na powrót w człowieka, nadal nie odrywając wzroku od śpiącej w wannie dziewczyny, rozmyślał o tym że woda juz musi być całkiem zimna wtedy rozległ sie dźwięk jego komórki...
-Czego!?-ryknął do telefonu, był wściekły bowiem w tym samym czasie dziewczyna zerwała sie z wanny przestraszona słyszanym dźwiękiem.
-Ej uspokój się, coś taki zły?Rebekah mówiła że wyjechałeś-skończyła Bonnie.
-Nie będę spokojny,nie mam ochoty rozmwaiać czego chcesz?-coraz bardziej go denerwowała
-chciałam zapytać czy idziemy do kina, ale widzie że nie jesteś w nastroju-myślała że propozycja zadowoli go
-Bonnie,daj sobie spokój!- rozłączył sie i schował telefon do kieszeni
Nie miał ochoty wracać do domu wiec wynajął pokój w hotelu, tam bynajmniej miał spokój.
-chciałam zapytać czy idziemy do kina, ale widzie że nie jesteś w nastroju-myślała że propozycja zadowoli go
-Bonnie,daj sobie spokój!- rozłączył sie i schował telefon do kieszeni
Nie miał ochoty wracać do domu wiec wynajął pokój w hotelu, tam bynajmniej miał spokój.
***
Poranek, Meg wstała z ogromnym bólem głowy, spojrzała na zegarek i zamarła, była spóźniona do szkoły, ubrała sie w pierwsze lepsze rzeczy i wybiegła z domu. Przebyła biegiem parę ulic,a od szkoły dzieliła ją już tylko jedna ulica i przejście dla pieszych, nie rozglądała się wbiegła prosto pod koła nadjeżdżającego pojazdu. Auto Damona natychmiast stanęło w miejscu.
Było słychać głośny pisk opon,jej przerażone oczy zatrzymały sie na kierowcy, który wyglądał na lekko zmieszanego, właściwie tylko wyglądał ale nie był, to wszystko było zamierzone i jak widać skutecznie zaplanowane.
Megan zeszła z drogi nadal oszołomiona i wolnym krokiem szła dalej, nagle ktoś ją zawołał zatrzymała sie a jej oczom ukazał sie brunet z auta.
-Piękna, skoro już wpadłaś pod moje auto, więc musi być to przeznaczenie, pozwól sobie to wynagrodzić-powiedział szarmancko z niebywałym spokojem Damon.
-Przepraszam, ale sie spieszę- chciała sie ruszyć ale miała wątpliwości bowiem nieznajomy wydawał sie sympatyczny i spodobał jej sie.
- No nie daj sie prosić,będziemy sie dobrze bawić-uraczył ją jeszcze większym uśmiechem.
Uległa. Oczy Damona zaświeciły się był zadowolony,a Meg w głębi duszy miała ochotę uciekać, jednak z pokorom wsiadła do auta i zapięła pasy.
-Dopiłeś swego co teraz?-zapytała i spojrzała w przeciwną stronę.
-Zabawimy się-zbliżył sie do niej i skierował jej wzrok na siebie. Będziemy się dobrze bawić podobam Ci się, nie będziesz już nieśmiała, polubisz mnie na dobry początek i zechcesz ze mną wyjechać jutro do Mystic Falls oraz chce byś była sobą, nikogo nie udawała-skończył to mówić i uśmiechnął się i ruszył z piskiem opon przed siebie, ona w tym czasie zerkała na niego i uśmiechała się.
Zatrzymali sie na jakiejś łące, Damon wyskoczył z auta i wyciągnął się, ona tymczasem spokojnie wysiadła i oparła sie o przód auta.Czekała aż chłopak do niej dołączy, tak też zrobił po chwili.
-Kim jesteś?-zapytała drżącym głosem blondynka
-Hmm, dobre pytanie, Nazywam sie Damon Salvatore, mam brata nie wartego wzmianki, mam 25 lat,żeby wiedzieć więcej musisz mnie poznać-sam dziwił sie czemu to mówi,-a teraz opowiedz mi o sobie?
-Nie wiem od czego zacząć-była zmieszana, zamilkła
-Najlepiej od początku, czuje że połączy nas coś szczególnego-zachęcił ją,
-Dobrze,mam na imie Megan Swan, przyjaciele mówią mi Meg, mam 20 lat, mieszkam sama i nie mam rodziny-na myśl o rodzinie łzy zaczęły spływać jej do oczu,
-Jeśli mogę spytać.. co z Twoją rodziną?-Damon chciał wiedzieć za wszelką cene|
Było słychać głośny pisk opon,jej przerażone oczy zatrzymały sie na kierowcy, który wyglądał na lekko zmieszanego, właściwie tylko wyglądał ale nie był, to wszystko było zamierzone i jak widać skutecznie zaplanowane.
Megan zeszła z drogi nadal oszołomiona i wolnym krokiem szła dalej, nagle ktoś ją zawołał zatrzymała sie a jej oczom ukazał sie brunet z auta.
-Piękna, skoro już wpadłaś pod moje auto, więc musi być to przeznaczenie, pozwól sobie to wynagrodzić-powiedział szarmancko z niebywałym spokojem Damon.
-Przepraszam, ale sie spieszę- chciała sie ruszyć ale miała wątpliwości bowiem nieznajomy wydawał sie sympatyczny i spodobał jej sie.
- No nie daj sie prosić,będziemy sie dobrze bawić-uraczył ją jeszcze większym uśmiechem.
Uległa. Oczy Damona zaświeciły się był zadowolony,a Meg w głębi duszy miała ochotę uciekać, jednak z pokorom wsiadła do auta i zapięła pasy.
-Dopiłeś swego co teraz?-zapytała i spojrzała w przeciwną stronę.
-Zabawimy się-zbliżył sie do niej i skierował jej wzrok na siebie. Będziemy się dobrze bawić podobam Ci się, nie będziesz już nieśmiała, polubisz mnie na dobry początek i zechcesz ze mną wyjechać jutro do Mystic Falls oraz chce byś była sobą, nikogo nie udawała-skończył to mówić i uśmiechnął się i ruszył z piskiem opon przed siebie, ona w tym czasie zerkała na niego i uśmiechała się.
Zatrzymali sie na jakiejś łące, Damon wyskoczył z auta i wyciągnął się, ona tymczasem spokojnie wysiadła i oparła sie o przód auta.Czekała aż chłopak do niej dołączy, tak też zrobił po chwili.
-Kim jesteś?-zapytała drżącym głosem blondynka
-Hmm, dobre pytanie, Nazywam sie Damon Salvatore, mam brata nie wartego wzmianki, mam 25 lat,żeby wiedzieć więcej musisz mnie poznać-sam dziwił sie czemu to mówi,-a teraz opowiedz mi o sobie?
-Nie wiem od czego zacząć-była zmieszana, zamilkła
-Najlepiej od początku, czuje że połączy nas coś szczególnego-zachęcił ją,
-Dobrze,mam na imie Megan Swan, przyjaciele mówią mi Meg, mam 20 lat, mieszkam sama i nie mam rodziny-na myśl o rodzinie łzy zaczęły spływać jej do oczu,
-Jeśli mogę spytać.. co z Twoją rodziną?-Damon chciał wiedzieć za wszelką cene|
-Oni odeszli ode mnie,znikli pewnego dnia-zaczęła płakać.
Był zmieszany, nie wiedział co robić,przytulił ją, wtedy poczuł jeszcze bardziej ze chciał ją mieć, i chronić, gdy sie uspokoiła znów użył na niej magi, choć czuł że nie powinien, kazał jej wsiadać do auta, jechali w ciszy do jej domu by spakować parę rzeczy miedzy innymi: ubrania, buty, bieliznę.
-chyba mamy już wszystko-szepnęła Meg tak by głos jej sie nie załamał
-To co jedziemy?-odparł znosząc jej rzeczy do auta.
-Tak- odparła i wyszła zamykając za sobą drzwi,zostawiła klucz pod doniczka z kwiatkiem, zostawiła współlokatorce kartkę by jej nie szukać.
_________________________________________________________
notka taka sobie ale początki bywają trudne
Był zmieszany, nie wiedział co robić,przytulił ją, wtedy poczuł jeszcze bardziej ze chciał ją mieć, i chronić, gdy sie uspokoiła znów użył na niej magi, choć czuł że nie powinien, kazał jej wsiadać do auta, jechali w ciszy do jej domu by spakować parę rzeczy miedzy innymi: ubrania, buty, bieliznę.
-chyba mamy już wszystko-szepnęła Meg tak by głos jej sie nie załamał
-To co jedziemy?-odparł znosząc jej rzeczy do auta.
-Tak- odparła i wyszła zamykając za sobą drzwi,zostawiła klucz pod doniczka z kwiatkiem, zostawiła współlokatorce kartkę by jej nie szukać.
_________________________________________________________
notka taka sobie ale początki bywają trudne
wtorek, 30 października 2012
Informacje od autorki
Notki będę starać się dodawać na bieżąco co trzy dni..
Postacie są zmienne oznacza to dla mnie że mogą być dodawane lub uśmiercane w zależności od akcji ...
niektóre notki będą pisane jako narrator, ale także jako postacie np jako Meg lub Damon Stefan i inni
Główną bohaterka jest Meg i częściej z jej perspektywy będą pisane notki.
Komentarze będą moderowane, dlatego że może dodawać je każdy...
To chyba tyle a i jeszcze prosze o uszanowanie i nie kopiowanie moich opowiadań i nie rozpowszechnianie jako swojego .
Postacie są zmienne oznacza to dla mnie że mogą być dodawane lub uśmiercane w zależności od akcji ...
niektóre notki będą pisane jako narrator, ale także jako postacie np jako Meg lub Damon Stefan i inni
Główną bohaterka jest Meg i częściej z jej perspektywy będą pisane notki.
Komentarze będą moderowane, dlatego że może dodawać je każdy...
To chyba tyle a i jeszcze prosze o uszanowanie i nie kopiowanie moich opowiadań i nie rozpowszechnianie jako swojego .
Miłego czytania Blondyna
środa, 17 października 2012
Prolog
To miał być jeden z najwspanialszy dni w moim życiu, bo własnie tego dnia kończyłam 20lat.
Prawie wszystko wyszło by idealnie... no właśnie prawie...
Na pewno zapamiętam ten dzień do końca mojego życia, ... nieśmiertelnego życia.
Miałam cichą nadzieję że będę normalną nastolatką, ale jednak nie było mi to pisane.
To co się stało TEGO dnia, zmieniło moje życie, poznałam JEGO pana idealnego..
Jestem ciekawa co przyniesie kolejny dzień... Jestem gotowa...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)