sobota, 8 grudnia 2012

Co Moje to Twoje... Panno Swan!

Czarne porsche zajechało przed dom, Damon szybko wybiegł z auta by ogarnąć pokój.
Ona powoli wyszła z auta ogarnęła wzrokiem cały dom, był piękny i tak bardzo przypadł jej do gustu.
Czuła sie jak księżniczka, tyle że bez księcia, myśli o Damonie zaczęły ją niepokoić był dla niej obcy a jednak sie zgodziła z nim jechać, zrobiła krok w tył, uderzyła w coś plecami właściwie w kogoś.
-och. Damon-boje się
-ej chyba nie chcesz uciekać- zapytał zajmując sie bagażami. Zapraszam, ruszył wgłąb domu.
Ruszyła potulnie jak baranek, nie zwracała uwagi na nic innego, szła za Damonem jednak jej myśli były daleko.
-To Twój pokój? dlaczego mam tu mieszkać?-zapytała z przerażeniem Meg
-A dlaczego nie? boisz sie mnie?-podszedł do niej spojrzał w oczyi  zaczął swe czary-Megi, nie boj sie mnie, nie jestem groźny puki jesteś grzeczna.
- Nie boje sie tylko nie umiem od-najść sie w sytuacji, jesteś obcy dla mnie- spojrzała na niego i zaczęła porządkować swoje rzeczy.
Damon wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami, był wściekły nie chciał zrobić jej krzywdy.
W salonie siedziała Rebekah czekała na Stefana, podszedł do niej z szklanką whisky.
-O Damon co to sie stało? Częstujesz mnie? Dziewczynę nielubianego brata?-spytała Beka
-To tylko jednorazowe, nie lękaj sie dziecinko-wyszydził z uśmiechem niebiesko-oki
-To trzeba to wykorzystać. a wiec co tak wkurzyło szanownego i sexownego Damona Salvatore-Rebekah lubiła droczyć sie z Damonem.
-Kobieta jednym słowem, przeciwieństwo Twoje, Moje, ale niestety podoba mi sie-oparł sie o kominek
-Zmień ją w jedną z NAS, tylko pamiętaj podaj jej swoją krew wtedy będzie z Tobą połączona coś takiego jak zauroczenie- Beka nie wiedziała czemu zdradza mu ten sekret, ale wiedziała że tak będzie lepiej dla dziewczyny,
****
Meg z miesiąca na miesiąc czuła sie w posiadłości Salvatore jak w domu, wiedziała że dzięki Damonowi stoi wysoko w szeregu czuła sie przy nim bezpieczna.W ciągu czterech miesięcy zmieniła sie nie do poznania,ewoluowała, stała sie pewna siebie, wiedziała czego chce, nie mogła sobie wyobrazić życia bez Damona i  czuła że własnie jego brakowało jej. Na poczatku nocy bała sie najbardziej bowiem dzielili ze sobą wielkie łoże, jednak Damon nigdy jej nie nagabywał, a on sam wiedział że ona nie bała sie go, ale jednak czasami krepowała sie, tym samym on nigdy nie widział jej nago ale do tej pory nigdy mu to nie przeszkadzało.
Znała już wszystkich z Mystic Falls, Caroline stała sie jej najlepszą przyjaciółką tak samo Rebekah i Tyler. co do Stefana miała mieszane uczucia za bardzo ją strofował a Bonnie po prostu lubiła jak znajomą.
Poznała tez sekrety każdego z osobna, wiedziała co było przedtem, znała każdą plotkę,nawet tą że Bonnie i Damon sypiali ze sobą. Może dla tego własnie nie mogła zaufać mu w pełni, a dziewczyny nie dopuszczała do siebie.
***
-Hej Stefan, jak tam Meg? Wstała?-z uśmiechem przywitała go Caroline wraz z Tylerem
-Jest na górze, Damona nie ma, co ty kombinujesz?-zapytał ale wiedział że nie uzyska odpowiedzi
Oboje zaczęli kierować sie do sypialni Damona a Stefan udał sie do kuchni.
-Meg możemy wejść?-zapytała Croline
-Wchodźcie Damona nie ma od wczoraj-podeszła do okna w nadzieji że zobaczy wracającego chlopaka, z rezygnacją odwróciła sie do dwójki przyaciół gdy tylko znalezli sie w pokoju
 Tyler odrazu rzucił sie na łóżko a Caroline przycupła u jego skraju
-Idziesz z nami do Bonnie?-wyszeptała z nadzieją vampirzyca
-Moge iść-odpowiedział z rezygnacją - w sumie i tak lepsze to niż siedzenie tu i czekanie na niego-Meg ruszyła w stronę torebki, po drodze zgarnęła jeszcze telefon i gumkę do włosów.
***
Dom Bonnie, dla Meg kojarzył sie ponuro, w nim odbywały sie same kłótnie, jednak Damon ją tolerował wiec ona też musiała.
Cała trójka właśnie stała pod drzwiami, w oczekiwaniu na gospodynie jednak drzwi otwarły sie i , wtedy zobaczyli Damona i Bonny w uścisku, gdy tylko chłopak spostrzegł Meg, odsunął od siebie czarownicę, jednak Meg już biegła, myślała tylko by znaleźć  sie jak najdalej od tego domu, nie wiedziała gdzie sie kieruje ani jak daleko znajduje sie od domu Salvatora, po prostu biegła.

-Bonnie, jak możesz! ukartowałaś to?-krzyczała Caroline, na Damona nawet nie patrzyła wiedziała że był w szoku, stał jak wryty zerkał to na kłócące sie dziewczyny to na drzwi, w których widział Meg z łzami w oczach,   

wtorek, 6 listopada 2012

Zakochanie?! To bolesne, bezcelowe i przereklamowane... a może jednak czas coś zmienić?

Dziwne że od powrotu do  Mystic Falls, w stanie Virginia, ja Damon Salvatore zaczynam odczuwać coś co dawniej było mi obce, pomijając "incydent" z Kateriną Petrova, znów odczuwam chęć bycia z kimś, nie tylko dla zabawy...-rozmyślania Damona przerwał Stefan który właśnie w tym momencie wszedł do domu, wytrącając Damona z rozmyślań. Brunet potrzebował w tej chwili przestrzeni, postanowił pojechać na przejażdżkę. Wychodząc zamienił kilka słów z bratem.

***
-Mój zły braciszek w domu cóż nie wyglądasz na zadowolonego, a może zabrakło dziewczyn do poderwania- Stefan wypowiadał te słowa z szyderczym uśmiechem.
-A malutki Stefanek leci do Rebekah żeby go utuliła bo zjadł szczeniaczka. Żałosne - odpowiedział Damon wychodząc zabrał kluczyki od samochodu i czarną skórzana kurtkę, nie miał ochoty na towarzystwo swojego brata i jego vampa. W drzwiach minął bez słowa Rebekah.
W aucie czuł sie odprężony, zrelaksowany a głowa była wolna od natrętnych myśli oraz brata.
 Nigdy nie skupiał sie zbytnio na prowadzeniu auta, miał zbyt dobry refleks i zbyt wyczulone zmysły,  wiec nie musiał przejmować sie przepisami i innymi użytkownikami drogi. Małe czarne porsche cabrio stanowiło odpowiedni dodatek do jego łobuzerskiego stylu.
 Ani sie obejrzał a dojechał do Hollins, gdzie miał cichą nadzieje na znalezienie odpowiedzi na nurtujące go pytania, po za-tym doskwierał mu głód a w MF nie miał na kogo polować.

Po dotarciu na miejsce od razu jego oczy skierowały sie w kierunku ślicznej, długonogiej blondynki o zielonych oczach poniekąd była idealna ale  czy na pewno? miała długie włosy w słońcu wyglądała nieziemsko  bowiem barwą przypominały płynne złoto,a jej figura i postawa odpowiadała Damonowi. Tak własnie takiego kogoś szukał.

-No proszę,  kto by pomyślał że zaraz po przyjeździe do Hollins, zobaczę takiego anioła, czas ją trochę poobserwować bo nie potrzebna mi kolejna Caroline-na jakiego twarzy odznaczał sie teraz łobuzerski uśmieszek a spojrzenie było pełne pożądania w głowie zaczynał układać odpowiedni plan działania.
Dziewczyna szła powoli, myślała jak bardzo jej źle w tym mieście, jak bardzo potrzebuje kogoś, czuła sie samotna,  jednak cały czas miała nadzieję że ktoś na nią czeka. Jak tylko dotarła do domu zrzuciła ubrania i udała sie na zasłużoną kąpiel była tak zmęczona że usnęła w wannie.Nie świadoma tego  że czarny kruk za oknem pozera ją wzrokiem.
                                                                         ***

Damon obserwował ją bacznie widział wszystko, zapragnął porwać ja do  Mystic Falls i mieć tylko dla siebie, w głowie powoli kiełkował plan zainteresowania dziewczyny swoją osobą. Pofrunął na pobliskie drzewo i zmienił sie na powrót w człowieka, nadal nie odrywając wzroku od śpiącej w wannie dziewczyny, rozmyślał o tym że woda juz musi być całkiem zimna wtedy rozległ sie dźwięk jego komórki...

-Czego!?-ryknął do telefonu, był wściekły bowiem w tym samym czasie dziewczyna zerwała sie z wanny przestraszona słyszanym dźwiękiem.
-Ej uspokój się, coś taki zły?Rebekah mówiła że wyjechałeś-skończyła Bonnie.
-Nie będę spokojny,nie mam ochoty rozmwaiać czego chcesz?-coraz bardziej go denerwowała
-chciałam zapytać czy idziemy do kina, ale widzie że nie jesteś w nastroju-myślała że propozycja zadowoli go
-Bonnie,daj sobie spokój!- rozłączył sie i schował telefon do kieszeni

Nie miał ochoty wracać do domu wiec wynajął pokój w hotelu, tam bynajmniej miał spokój.

***
Poranek, Meg wstała z ogromnym bólem głowy, spojrzała na zegarek i zamarła, była spóźniona do szkoły, ubrała sie w pierwsze lepsze rzeczy i wybiegła z domu. Przebyła biegiem parę ulic,a  od szkoły dzieliła ją już tylko jedna ulica i przejście dla pieszych, nie rozglądała się wbiegła prosto pod koła nadjeżdżającego pojazdu. Auto Damona natychmiast stanęło w miejscu.
Było słychać głośny pisk opon,jej przerażone oczy zatrzymały sie na kierowcy, który wyglądał na lekko zmieszanego, właściwie tylko wyglądał ale nie był,  to wszystko było zamierzone i jak widać skutecznie zaplanowane.
Megan zeszła z drogi nadal oszołomiona  i wolnym krokiem szła dalej, nagle ktoś ją zawołał zatrzymała sie a jej oczom ukazał sie brunet z auta.
-Piękna, skoro już wpadłaś pod moje auto, więc musi być to przeznaczenie, pozwól sobie to wynagrodzić-powiedział szarmancko z niebywałym spokojem Damon.
-Przepraszam, ale sie spieszę- chciała sie ruszyć ale miała wątpliwości bowiem nieznajomy wydawał sie sympatyczny i spodobał jej sie.
- No nie daj sie prosić,będziemy sie dobrze bawić-uraczył ją jeszcze większym 
uśmiechem.
Uległa. Oczy Damona zaświeciły się był zadowolony,a Meg w głębi duszy miała ochotę uciekać, jednak z pokorom wsiadła do auta i zapięła pasy.
-Dopiłeś swego co teraz?-zapytała i spojrzała w przeciwną stronę.
-Zabawimy się-zbliżył sie do niej i skierował jej wzrok na siebie. Będziemy się dobrze bawić podobam Ci się, nie będziesz już nieśmiała, polubisz mnie na dobry początek i zechcesz ze mną wyjechać jutro do Mystic Falls oraz chce byś była sobą, nikogo nie udawała-skończył to mówić i uśmiechnął się i ruszył z piskiem opon przed siebie, ona w tym czasie zerkała na niego i uśmiechała się.
Zatrzymali sie na jakiejś łące, Damon wyskoczył z auta i wyciągnął się, ona tymczasem spokojnie wysiadła i oparła sie o przód auta.Czekała aż chłopak do niej dołączy, tak też zrobił po chwili.
-Kim jesteś?-zapytała drżącym głosem blondynka
-Hmm, dobre pytanie, Nazywam sie Damon Salvatore, mam brata nie wartego wzmianki, mam 25 lat,żeby wiedzieć więcej musisz mnie poznać-sam dziwił sie czemu to mówi,-a teraz opowiedz mi o sobie?
-Nie wiem od czego zacząć-była zmieszana, zamilkła
-Najlepiej od początku, czuje że połączy nas coś szczególnego-zachęcił ją,
-Dobrze,mam na imie Megan Swan, przyjaciele mówią mi Meg, mam 20 lat, mieszkam sama i nie mam rodziny-na myśl o rodzinie łzy zaczęły spływać jej do oczu,
-Jeśli mogę spytać.. co z Twoją rodziną?-Damon chciał wiedzieć za wszelką cene|
-Oni odeszli ode mnie,znikli pewnego dnia-zaczęła płakać.
Był zmieszany, nie wiedział co robić,przytulił ją, wtedy poczuł jeszcze bardziej ze chciał ją mieć, i chronić, gdy sie uspokoiła znów użył na niej magi, choć czuł że nie powinien, kazał jej wsiadać do auta, jechali w ciszy do jej domu by spakować parę rzeczy miedzy innymi: ubrania, buty, bieliznę.
-chyba mamy już wszystko-szepnęła Meg tak by głos jej sie nie załamał
-To co jedziemy?-odparł znosząc jej rzeczy do auta.
-Tak- odparła i wyszła zamykając za sobą drzwi,zostawiła klucz pod doniczka z kwiatkiem, zostawiła współlokatorce kartkę by jej nie szukać.

_________________________________________________________
notka taka sobie ale początki bywają  trudne


 

  

wtorek, 30 października 2012

Informacje od autorki

Notki będę starać się dodawać na bieżąco co trzy dni.. 
Postacie są zmienne oznacza to dla mnie że mogą być dodawane lub uśmiercane w zależności od akcji ...
niektóre notki będą pisane jako narrator, ale także jako postacie np jako Meg lub Damon Stefan i inni
Główną bohaterka jest Meg i częściej z jej perspektywy będą pisane notki.
Komentarze będą moderowane, dlatego że może dodawać je każdy...
To chyba tyle a  i jeszcze prosze o uszanowanie i nie kopiowanie moich opowiadań i nie rozpowszechnianie jako swojego . 

Miłego czytania Blondyna

środa, 17 października 2012

Prolog


To miał być jeden z najwspanialszy dni w moim życiu, bo własnie tego dnia kończyłam 20lat.
Prawie wszystko wyszło by idealnie... no właśnie prawie...
Na pewno zapamiętam ten dzień do końca mojego życia, ... nieśmiertelnego życia.
Miałam cichą nadzieję że będę normalną nastolatką, ale jednak nie było mi to pisane.

To co się stało TEGO dnia, zmieniło moje życie, poznałam JEGO pana idealnego..
Jestem ciekawa co przyniesie kolejny dzień... Jestem gotowa...