Ona powoli wyszła z auta ogarnęła wzrokiem cały dom, był piękny i tak bardzo przypadł jej do gustu.
Czuła sie jak księżniczka, tyle że bez księcia, myśli o Damonie zaczęły ją niepokoić był dla niej obcy a jednak sie zgodziła z nim jechać, zrobiła krok w tył, uderzyła w coś plecami właściwie w kogoś.
-och. Damon-boje się
-ej chyba nie chcesz uciekać- zapytał zajmując sie bagażami. Zapraszam, ruszył wgłąb domu.
Ruszyła potulnie jak baranek, nie zwracała uwagi na nic innego, szła za Damonem jednak jej myśli były daleko.
-To Twój pokój? dlaczego mam tu mieszkać?-zapytała z przerażeniem Meg
-A dlaczego nie? boisz sie mnie?-podszedł do niej spojrzał w oczyi zaczął swe czary-Megi, nie boj sie mnie, nie jestem groźny puki jesteś grzeczna.
- Nie boje sie tylko nie umiem od-najść sie w sytuacji, jesteś obcy dla mnie- spojrzała na niego i zaczęła porządkować swoje rzeczy.
Damon wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami, był wściekły nie chciał zrobić jej krzywdy.
W salonie siedziała Rebekah czekała na Stefana, podszedł do niej z szklanką whisky.
-O Damon co to sie stało? Częstujesz mnie? Dziewczynę nielubianego brata?-spytała Beka
-To tylko jednorazowe, nie lękaj sie dziecinko-wyszydził z uśmiechem niebiesko-oki
-To trzeba to wykorzystać. a wiec co tak wkurzyło szanownego i sexownego Damona Salvatore-Rebekah lubiła droczyć sie z Damonem.
-Kobieta jednym słowem, przeciwieństwo Twoje, Moje, ale niestety podoba mi sie-oparł sie o kominek
-Zmień ją w jedną z NAS, tylko pamiętaj podaj jej swoją krew wtedy będzie z Tobą połączona coś takiego jak zauroczenie- Beka nie wiedziała czemu zdradza mu ten sekret, ale wiedziała że tak będzie lepiej dla dziewczyny,
****
Meg z miesiąca na miesiąc czuła sie w posiadłości Salvatore jak w domu, wiedziała że dzięki Damonowi stoi wysoko w szeregu czuła sie przy nim bezpieczna.W ciągu czterech miesięcy zmieniła sie nie do poznania,ewoluowała, stała sie pewna siebie, wiedziała czego chce, nie mogła sobie wyobrazić życia bez Damona i czuła że własnie jego brakowało jej. Na poczatku nocy bała sie najbardziej bowiem dzielili ze sobą wielkie łoże, jednak Damon nigdy jej nie nagabywał, a on sam wiedział że ona nie bała sie go, ale jednak czasami krepowała sie, tym samym on nigdy nie widział jej nago ale do tej pory nigdy mu to nie przeszkadzało.
Znała już wszystkich z Mystic Falls, Caroline stała sie jej najlepszą przyjaciółką tak samo Rebekah i Tyler. co do Stefana miała mieszane uczucia za bardzo ją strofował a Bonnie po prostu lubiła jak znajomą.
Poznała tez sekrety każdego z osobna, wiedziała co było przedtem, znała każdą plotkę,nawet tą że Bonnie i Damon sypiali ze sobą. Może dla tego własnie nie mogła zaufać mu w pełni, a dziewczyny nie dopuszczała do siebie.
-Jest na górze, Damona nie ma, co ty kombinujesz?-zapytał ale wiedział że nie uzyska odpowiedzi
Oboje zaczęli kierować sie do sypialni Damona a Stefan udał sie do kuchni.
-Meg możemy wejść?-zapytała Croline
-Wchodźcie Damona nie ma od wczoraj-podeszła do okna w nadzieji że zobaczy wracającego chlopaka, z rezygnacją odwróciła sie do dwójki przyaciół gdy tylko znalezli sie w pokoju
Tyler odrazu rzucił sie na łóżko a Caroline przycupła u jego skraju
-Idziesz z nami do Bonnie?-wyszeptała z nadzieją vampirzyca
-Moge iść-odpowiedział z rezygnacją - w sumie i tak lepsze to niż siedzenie tu i czekanie na niego-Meg ruszyła w stronę torebki, po drodze zgarnęła jeszcze telefon i gumkę do włosów.
Poznała tez sekrety każdego z osobna, wiedziała co było przedtem, znała każdą plotkę,nawet tą że Bonnie i Damon sypiali ze sobą. Może dla tego własnie nie mogła zaufać mu w pełni, a dziewczyny nie dopuszczała do siebie.
***
-Hej Stefan, jak tam Meg? Wstała?-z uśmiechem przywitała go Caroline wraz z Tylerem-Jest na górze, Damona nie ma, co ty kombinujesz?-zapytał ale wiedział że nie uzyska odpowiedzi
Oboje zaczęli kierować sie do sypialni Damona a Stefan udał sie do kuchni.
-Meg możemy wejść?-zapytała Croline
-Wchodźcie Damona nie ma od wczoraj-podeszła do okna w nadzieji że zobaczy wracającego chlopaka, z rezygnacją odwróciła sie do dwójki przyaciół gdy tylko znalezli sie w pokoju
Tyler odrazu rzucił sie na łóżko a Caroline przycupła u jego skraju
-Idziesz z nami do Bonnie?-wyszeptała z nadzieją vampirzyca
-Moge iść-odpowiedział z rezygnacją - w sumie i tak lepsze to niż siedzenie tu i czekanie na niego-Meg ruszyła w stronę torebki, po drodze zgarnęła jeszcze telefon i gumkę do włosów.
***
Dom Bonnie, dla Meg kojarzył sie ponuro, w nim odbywały sie same kłótnie, jednak Damon ją tolerował wiec ona też musiała.
Cała trójka właśnie stała pod drzwiami, w oczekiwaniu na gospodynie jednak drzwi otwarły sie i , wtedy zobaczyli Damona i Bonny w uścisku, gdy tylko chłopak spostrzegł Meg, odsunął od siebie czarownicę, jednak Meg już biegła, myślała tylko by znaleźć sie jak najdalej od tego domu, nie wiedziała gdzie sie kieruje ani jak daleko znajduje sie od domu Salvatora, po prostu biegła.
-Bonnie, jak możesz! ukartowałaś to?-krzyczała Caroline, na Damona nawet nie patrzyła wiedziała że był w szoku, stał jak wryty zerkał to na kłócące sie dziewczyny to na drzwi, w których widział Meg z łzami w oczach,
Cała trójka właśnie stała pod drzwiami, w oczekiwaniu na gospodynie jednak drzwi otwarły sie i , wtedy zobaczyli Damona i Bonny w uścisku, gdy tylko chłopak spostrzegł Meg, odsunął od siebie czarownicę, jednak Meg już biegła, myślała tylko by znaleźć sie jak najdalej od tego domu, nie wiedziała gdzie sie kieruje ani jak daleko znajduje sie od domu Salvatora, po prostu biegła.
-Bonnie, jak możesz! ukartowałaś to?-krzyczała Caroline, na Damona nawet nie patrzyła wiedziała że był w szoku, stał jak wryty zerkał to na kłócące sie dziewczyny to na drzwi, w których widział Meg z łzami w oczach,