***
-Mój zły braciszek w domu cóż nie wyglądasz na zadowolonego, a może zabrakło dziewczyn do poderwania- Stefan wypowiadał te słowa z szyderczym uśmiechem.
-A malutki Stefanek leci do Rebekah żeby go utuliła bo zjadł szczeniaczka. Żałosne - odpowiedział Damon wychodząc zabrał kluczyki od samochodu i czarną skórzana kurtkę, nie miał ochoty na towarzystwo swojego brata i jego vampa. W drzwiach minął bez słowa Rebekah.
W aucie czuł sie odprężony, zrelaksowany a głowa była wolna od natrętnych myśli oraz brata.
Nigdy nie skupiał sie zbytnio na prowadzeniu auta, miał zbyt dobry refleks i zbyt wyczulone zmysły, wiec nie musiał przejmować sie przepisami i innymi użytkownikami drogi. Małe czarne porsche cabrio stanowiło odpowiedni dodatek do jego łobuzerskiego stylu.
Ani sie obejrzał a dojechał do Hollins, gdzie miał cichą nadzieje na znalezienie odpowiedzi na nurtujące go pytania, po za-tym doskwierał mu głód a w MF nie miał na kogo polować.
Po dotarciu na miejsce od razu jego oczy skierowały sie w kierunku ślicznej, długonogiej blondynki o zielonych oczach poniekąd była idealna ale czy na pewno? miała długie włosy w słońcu wyglądała nieziemsko bowiem barwą przypominały płynne złoto,a jej figura i postawa odpowiadała Damonowi. Tak własnie takiego kogoś szukał.
-No proszę, kto by pomyślał że zaraz po przyjeździe do Hollins, zobaczę takiego anioła, czas ją trochę poobserwować bo nie potrzebna mi kolejna Caroline-na jakiego twarzy odznaczał sie teraz łobuzerski uśmieszek a spojrzenie było pełne pożądania w głowie zaczynał układać odpowiedni plan działania.
Dziewczyna szła powoli, myślała jak bardzo jej źle w tym mieście, jak bardzo potrzebuje kogoś, czuła sie samotna, jednak cały czas miała nadzieję że ktoś na nią czeka. Jak tylko dotarła do domu zrzuciła ubrania i udała sie na zasłużoną kąpiel była tak zmęczona że usnęła w wannie.Nie świadoma tego że czarny kruk za oknem pozera ją wzrokiem.
***
Damon obserwował ją bacznie widział wszystko, zapragnął porwać ja do Mystic Falls i mieć tylko dla siebie, w głowie powoli kiełkował plan zainteresowania dziewczyny swoją osobą. Pofrunął na pobliskie drzewo i zmienił sie na powrót w człowieka, nadal nie odrywając wzroku od śpiącej w wannie dziewczyny, rozmyślał o tym że woda juz musi być całkiem zimna wtedy rozległ sie dźwięk jego komórki...
-Czego!?-ryknął do telefonu, był wściekły bowiem w tym samym czasie dziewczyna zerwała sie z wanny przestraszona słyszanym dźwiękiem.
-Ej uspokój się, coś taki zły?Rebekah mówiła że wyjechałeś-skończyła Bonnie.
-A malutki Stefanek leci do Rebekah żeby go utuliła bo zjadł szczeniaczka. Żałosne - odpowiedział Damon wychodząc zabrał kluczyki od samochodu i czarną skórzana kurtkę, nie miał ochoty na towarzystwo swojego brata i jego vampa. W drzwiach minął bez słowa Rebekah.
W aucie czuł sie odprężony, zrelaksowany a głowa była wolna od natrętnych myśli oraz brata.
Nigdy nie skupiał sie zbytnio na prowadzeniu auta, miał zbyt dobry refleks i zbyt wyczulone zmysły, wiec nie musiał przejmować sie przepisami i innymi użytkownikami drogi. Małe czarne porsche cabrio stanowiło odpowiedni dodatek do jego łobuzerskiego stylu.
Ani sie obejrzał a dojechał do Hollins, gdzie miał cichą nadzieje na znalezienie odpowiedzi na nurtujące go pytania, po za-tym doskwierał mu głód a w MF nie miał na kogo polować.
Po dotarciu na miejsce od razu jego oczy skierowały sie w kierunku ślicznej, długonogiej blondynki o zielonych oczach poniekąd była idealna ale czy na pewno? miała długie włosy w słońcu wyglądała nieziemsko bowiem barwą przypominały płynne złoto,a jej figura i postawa odpowiadała Damonowi. Tak własnie takiego kogoś szukał.
-No proszę, kto by pomyślał że zaraz po przyjeździe do Hollins, zobaczę takiego anioła, czas ją trochę poobserwować bo nie potrzebna mi kolejna Caroline-na jakiego twarzy odznaczał sie teraz łobuzerski uśmieszek a spojrzenie było pełne pożądania w głowie zaczynał układać odpowiedni plan działania.
Dziewczyna szła powoli, myślała jak bardzo jej źle w tym mieście, jak bardzo potrzebuje kogoś, czuła sie samotna, jednak cały czas miała nadzieję że ktoś na nią czeka. Jak tylko dotarła do domu zrzuciła ubrania i udała sie na zasłużoną kąpiel była tak zmęczona że usnęła w wannie.Nie świadoma tego że czarny kruk za oknem pozera ją wzrokiem.
***
Damon obserwował ją bacznie widział wszystko, zapragnął porwać ja do Mystic Falls i mieć tylko dla siebie, w głowie powoli kiełkował plan zainteresowania dziewczyny swoją osobą. Pofrunął na pobliskie drzewo i zmienił sie na powrót w człowieka, nadal nie odrywając wzroku od śpiącej w wannie dziewczyny, rozmyślał o tym że woda juz musi być całkiem zimna wtedy rozległ sie dźwięk jego komórki...
-Czego!?-ryknął do telefonu, był wściekły bowiem w tym samym czasie dziewczyna zerwała sie z wanny przestraszona słyszanym dźwiękiem.
-Ej uspokój się, coś taki zły?Rebekah mówiła że wyjechałeś-skończyła Bonnie.
-Nie będę spokojny,nie mam ochoty rozmwaiać czego chcesz?-coraz bardziej go denerwowała
-chciałam zapytać czy idziemy do kina, ale widzie że nie jesteś w nastroju-myślała że propozycja zadowoli go
-Bonnie,daj sobie spokój!- rozłączył sie i schował telefon do kieszeni
Nie miał ochoty wracać do domu wiec wynajął pokój w hotelu, tam bynajmniej miał spokój.
-chciałam zapytać czy idziemy do kina, ale widzie że nie jesteś w nastroju-myślała że propozycja zadowoli go
-Bonnie,daj sobie spokój!- rozłączył sie i schował telefon do kieszeni
Nie miał ochoty wracać do domu wiec wynajął pokój w hotelu, tam bynajmniej miał spokój.
***
Poranek, Meg wstała z ogromnym bólem głowy, spojrzała na zegarek i zamarła, była spóźniona do szkoły, ubrała sie w pierwsze lepsze rzeczy i wybiegła z domu. Przebyła biegiem parę ulic,a od szkoły dzieliła ją już tylko jedna ulica i przejście dla pieszych, nie rozglądała się wbiegła prosto pod koła nadjeżdżającego pojazdu. Auto Damona natychmiast stanęło w miejscu.
Było słychać głośny pisk opon,jej przerażone oczy zatrzymały sie na kierowcy, który wyglądał na lekko zmieszanego, właściwie tylko wyglądał ale nie był, to wszystko było zamierzone i jak widać skutecznie zaplanowane.
Megan zeszła z drogi nadal oszołomiona i wolnym krokiem szła dalej, nagle ktoś ją zawołał zatrzymała sie a jej oczom ukazał sie brunet z auta.
-Piękna, skoro już wpadłaś pod moje auto, więc musi być to przeznaczenie, pozwól sobie to wynagrodzić-powiedział szarmancko z niebywałym spokojem Damon.
-Przepraszam, ale sie spieszę- chciała sie ruszyć ale miała wątpliwości bowiem nieznajomy wydawał sie sympatyczny i spodobał jej sie.
- No nie daj sie prosić,będziemy sie dobrze bawić-uraczył ją jeszcze większym uśmiechem.
Uległa. Oczy Damona zaświeciły się był zadowolony,a Meg w głębi duszy miała ochotę uciekać, jednak z pokorom wsiadła do auta i zapięła pasy.
-Dopiłeś swego co teraz?-zapytała i spojrzała w przeciwną stronę.
-Zabawimy się-zbliżył sie do niej i skierował jej wzrok na siebie. Będziemy się dobrze bawić podobam Ci się, nie będziesz już nieśmiała, polubisz mnie na dobry początek i zechcesz ze mną wyjechać jutro do Mystic Falls oraz chce byś była sobą, nikogo nie udawała-skończył to mówić i uśmiechnął się i ruszył z piskiem opon przed siebie, ona w tym czasie zerkała na niego i uśmiechała się.
Zatrzymali sie na jakiejś łące, Damon wyskoczył z auta i wyciągnął się, ona tymczasem spokojnie wysiadła i oparła sie o przód auta.Czekała aż chłopak do niej dołączy, tak też zrobił po chwili.
-Kim jesteś?-zapytała drżącym głosem blondynka
-Hmm, dobre pytanie, Nazywam sie Damon Salvatore, mam brata nie wartego wzmianki, mam 25 lat,żeby wiedzieć więcej musisz mnie poznać-sam dziwił sie czemu to mówi,-a teraz opowiedz mi o sobie?
-Nie wiem od czego zacząć-była zmieszana, zamilkła
-Najlepiej od początku, czuje że połączy nas coś szczególnego-zachęcił ją,
-Dobrze,mam na imie Megan Swan, przyjaciele mówią mi Meg, mam 20 lat, mieszkam sama i nie mam rodziny-na myśl o rodzinie łzy zaczęły spływać jej do oczu,
-Jeśli mogę spytać.. co z Twoją rodziną?-Damon chciał wiedzieć za wszelką cene|
Było słychać głośny pisk opon,jej przerażone oczy zatrzymały sie na kierowcy, który wyglądał na lekko zmieszanego, właściwie tylko wyglądał ale nie był, to wszystko było zamierzone i jak widać skutecznie zaplanowane.
Megan zeszła z drogi nadal oszołomiona i wolnym krokiem szła dalej, nagle ktoś ją zawołał zatrzymała sie a jej oczom ukazał sie brunet z auta.
-Piękna, skoro już wpadłaś pod moje auto, więc musi być to przeznaczenie, pozwól sobie to wynagrodzić-powiedział szarmancko z niebywałym spokojem Damon.
-Przepraszam, ale sie spieszę- chciała sie ruszyć ale miała wątpliwości bowiem nieznajomy wydawał sie sympatyczny i spodobał jej sie.
- No nie daj sie prosić,będziemy sie dobrze bawić-uraczył ją jeszcze większym uśmiechem.
Uległa. Oczy Damona zaświeciły się był zadowolony,a Meg w głębi duszy miała ochotę uciekać, jednak z pokorom wsiadła do auta i zapięła pasy.
-Dopiłeś swego co teraz?-zapytała i spojrzała w przeciwną stronę.
-Zabawimy się-zbliżył sie do niej i skierował jej wzrok na siebie. Będziemy się dobrze bawić podobam Ci się, nie będziesz już nieśmiała, polubisz mnie na dobry początek i zechcesz ze mną wyjechać jutro do Mystic Falls oraz chce byś była sobą, nikogo nie udawała-skończył to mówić i uśmiechnął się i ruszył z piskiem opon przed siebie, ona w tym czasie zerkała na niego i uśmiechała się.
Zatrzymali sie na jakiejś łące, Damon wyskoczył z auta i wyciągnął się, ona tymczasem spokojnie wysiadła i oparła sie o przód auta.Czekała aż chłopak do niej dołączy, tak też zrobił po chwili.
-Kim jesteś?-zapytała drżącym głosem blondynka
-Hmm, dobre pytanie, Nazywam sie Damon Salvatore, mam brata nie wartego wzmianki, mam 25 lat,żeby wiedzieć więcej musisz mnie poznać-sam dziwił sie czemu to mówi,-a teraz opowiedz mi o sobie?
-Nie wiem od czego zacząć-była zmieszana, zamilkła
-Najlepiej od początku, czuje że połączy nas coś szczególnego-zachęcił ją,
-Dobrze,mam na imie Megan Swan, przyjaciele mówią mi Meg, mam 20 lat, mieszkam sama i nie mam rodziny-na myśl o rodzinie łzy zaczęły spływać jej do oczu,
-Jeśli mogę spytać.. co z Twoją rodziną?-Damon chciał wiedzieć za wszelką cene|
-Oni odeszli ode mnie,znikli pewnego dnia-zaczęła płakać.
Był zmieszany, nie wiedział co robić,przytulił ją, wtedy poczuł jeszcze bardziej ze chciał ją mieć, i chronić, gdy sie uspokoiła znów użył na niej magi, choć czuł że nie powinien, kazał jej wsiadać do auta, jechali w ciszy do jej domu by spakować parę rzeczy miedzy innymi: ubrania, buty, bieliznę.
-chyba mamy już wszystko-szepnęła Meg tak by głos jej sie nie załamał
-To co jedziemy?-odparł znosząc jej rzeczy do auta.
-Tak- odparła i wyszła zamykając za sobą drzwi,zostawiła klucz pod doniczka z kwiatkiem, zostawiła współlokatorce kartkę by jej nie szukać.
_________________________________________________________
notka taka sobie ale początki bywają trudne
Był zmieszany, nie wiedział co robić,przytulił ją, wtedy poczuł jeszcze bardziej ze chciał ją mieć, i chronić, gdy sie uspokoiła znów użył na niej magi, choć czuł że nie powinien, kazał jej wsiadać do auta, jechali w ciszy do jej domu by spakować parę rzeczy miedzy innymi: ubrania, buty, bieliznę.
-chyba mamy już wszystko-szepnęła Meg tak by głos jej sie nie załamał
-To co jedziemy?-odparł znosząc jej rzeczy do auta.
-Tak- odparła i wyszła zamykając za sobą drzwi,zostawiła klucz pod doniczka z kwiatkiem, zostawiła współlokatorce kartkę by jej nie szukać.
_________________________________________________________
notka taka sobie ale początki bywają trudne
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz